Niemieckie bomby spustoszyły Lublin

Ulica Jezuicka po bombardowaniu 9 września 1939 roku

W pierwszych dniach II wojny światowej Lublin był kilkakrotnie celem bombardowań Luftwaffe. Najbardziej tragiczne w skutkach miało miejsce 9 września.


W planach na wypadek wojny Lublin miał być zapleczem dla armii. Z racji braku w nim wielkiego przemysłu zbrojeniowego nie spodziewano się dużych ataków niemieckiego lotnictwa, więc przygotowania do ochrony przed ich skutkami ograniczono do wykopania w centralnych punktach miasta rowów przeciwlotniczych i przeglądu piwnic pod kątem zaadaptowania ich na schrony.

W mieście nie było silnej artylerii przeciwlotniczej. Niestety już 2 września, po locie rozpoznawczym dnia poprzedniego, bomby spadły na Lubelską Wytwórnię Samolotów przy Fabrycznej, dzielnicę Dziesiąta, dworzec kolejowy, elektrownię i most kolejowy na Bystrzycy oraz centrum (Lipowa, Narutowicza, Głęboka, Wesoła, Miła, Zamojska, Rusałki), ul. Łęczyńską i Lotniczą oraz lotnisko w Świdniku. Ludzie byli ostrzeliwani z broni pokładowej.

Byli zabici, ranni, zasypani pod gruzami. Naloty powtórzyły się 4 września – było ich 3. Celami ponownie były: elektrownia, most kolejowy na Bystrzycy i Lubelska Wytwórnia Samolotów. Bombardowano też linie kolejowe i stację benzynową. Ich skutkiem było przesunięcie części jednostek artyleryjskich z Warszawy, ale ich ogień ze względu na wysokość, na której operowały samoloty, był bezskuteczny. Kolejne bombardowanie miało miejsce 5 września – atakowano most kolejowy, okolice dworca kolejowego i cukrownię.

Liczba uciekinierów ze stolicy rosła, ponieważ miasto stało się tymczasową siedzibą ewakuowanych ze stolicy ministerstw i „ważnym ośrodkiem wojennym” – 5 września naczelny wódz powołał Armię „Lublin”, której dowództwo objął przybyły z Warszawy dla jej zorganizowania gen. Tadeusz Piskor. Dzień później zarząd członków byłej Obywatelskiej Straży Bezpieczeństwa Publicznego wezwał do zgłaszania się do policji państwowej celem podjęcia pomocniczej służby przy zapewnieniu porządku i ochronie ważnych obiektów. Formacja ta bardzo pomogła później w utrzymaniu porządku w mieście.

Kolejne bombardowanie miało miejsce 8 września – bomby spadły na: dworzec kolejowy, parowozownię i tory kolejowe, okolice obecnej ul. Kunickiego i ul. Nowy Świat, elewator oraz lotnisko w Świdniku. W mieście (m.in. na terenie koszar 8 Pułku Legionów na al. Kraśnickiej i na Czechowie) działały formacje dywersyjne i szpiegowskie, przekazując informacje o sytuacji w mieście oraz oznaczając cele do bombardowania widocznymi dla pilotów znakami. Wykryto i zlikwidowano grupę szpiegów z Abwehry pod dowództwem por. Hansa Heintz-Grabowsky’ego.

Nalot 9 września był prawdopodobnie następstwem ich działań – chciano sparaliżować miasto jako ośrodek ewakuacyjny dla przeniesionych z Warszawy centralnych urzędów. Rozpoczął się o godzinie 9.40. Trwał około półtorej godziny. Zrzucano bomby burzące i zapalające. Zaatakowano od zachodniej strony miasta (zniszczono koszary 8. Pułku Legionów przy al. Kraśnickiej).

Później samoloty ruszyły nad centrum i Stare Miasto. Bomby spadły na Lipową, Chopina, Krakowskie Przedmieście, pl. Litewski, Kapucyńską, Kościuszki – tam w zbombardowanej fryzjerni zginął ewakuujący się z Warszawy poeta Józef Czechowicz, Kapucyńską, Narutowicza, Nową oraz Stare Miasto (Nowa, Bramowa, Olejna, Jezuicka, Szambelańska, Rynek, pl. Katedralny, Podwale), pl. Łokietka i Bychawską.

Bomby poważnie uszkodziły również lubelską archikatedrę

Część Bramowej, Olejnej, Jezuickiej i Kapucyńskiej została starta z powierzchni ziemi. Ludzie ginęli na ulicach, placach i w zbombardowanych domach. Niemcy bombardowali z wysokości 5200–5500 m – według niektórych świadków miało to być. zaledwie ok. 1000 m. W złożonych po bombardowaniu meldunkach ocenili, że 70% bomb trafiło w cel.

Skutki były katastrofalne – runęło skrzydło ratusza (zginęły w nim 42 osoby). Bomby uszkodziły też katedrę. Miasto zostało sparaliżowane, zapanował w nim chaos, a mieszkańcy uciekali do okolicznych wsi. Wybuchły liczne pożary, gaszone przez ochotniczą straż pożarną dysponującą jednym wozem strażackim, ponieważ – zgodnie z rozkazem ewakuacyjnym – funkcjonariusze zawodowej straży pożarnej wyruszyli – razem z policjantami, prezydentem miasta Bolesławem Liszkowskim oraz wyższymi urzędnikami Zarządu Miasta i ich rodzinami – w kierunku granicy polsko-rumuńskiej. W ten sposób przestała funkcjonować miejska administracja.

Brakowało wody, ponieważ w centrum miasta zniszczeniu uległa sieć wodociągowa, toteż niektóre budynki płonęły 2 dni. Ulice były zasypane gruzami zrujnowanych budynków, zablokowane wrakami spalonych samochodów. Ciała leżące na ulicach często były odarte z ubrań. Zburzeniu, spaleniu lub poważnemu uszkodzeniu uległo szereg obiektów, m.in. dworzec autobusowy przy ratuszu, remiza straży pożarnej, siedziby Sądu Okręgowego, Starostwa Grodzkiego i Policji Państwowej, budynek Muzeum Lubelskiego przy Narutowicza, Bank Gospodarstwa Krajowego, Komunalna Kasa Oszczędności, hotele: Victoria, Europejski i Centralny, liczne sklepy i zakłady rzemieślnicze. Mieszkańcy spontanicznie ratowali zasypanych pod gruzami. Łączność broniącego miasta Dowództwa Obrony Korpusu 11 z Naczelnym Dowództwem uległa przerwaniu, a część sztabu jednostki wyjechała do Równego.

W sumie zginęło ok. 400-500 osób, w tym około 100 żołnierzy na terenie koszar 8 Pułku Legionów (także chorych i rannych w szpitalu) i wielu zamieszkałych w pobliżu cywilów. Naliczono ok. 1200 rannych. W pobliżu miasta stacjonowała brygada pościgowa. W trakcie nalotu polskie samoloty do przybycia osłony myśliwskiej atakowały bombowce wroga. Ponownym celem ataku pojedynczych polskich samolotów były maszyny odchodzące z pola walki.

10 września w mieście nie było ani prądu, ani gazu (jego dopływ wyłączono już wcześniej z obawy przed nalotami), przestały wychodzić gazety codzienne. 13 września bomby rzucano na instalacje kolejowe i centrum Lublina (m.in. Krucza, Orla, Okopowa, Narutowicza). Celem ostatniego ataku 17 września były m.in. kamienice przy Bramowej, Jezuickiej i Orlej.

Po wojnie Urząd Odszkodowań Wojennych w Lublinie wyliczył straty materialne powstałe w wyniku wrześniowych bombardowań na 24  482  485 zł w złocie według wartości z sierpnia 1939 roku.

Skutki nalotu 9 września zostały udokumentowane. Do Archiwum Państwowego trafił album, zawierający 100 zdjęć, przekazany w 2012 roku przez Urząd Miasta Lublin. Autorem zebranych w nim zdjęć jest najprawdopodobniej znany lubelski fotograf Ludwik Hartwig. Przypuszczalnie przygotowano go na potrzeby władz miasta. Stał się on podstawą wydanego przez Archiwum Państwowe w Lublinie albumu „Lublin po bombardowaniu 9 września 1939 roku”, z którego pochodzą ilustrujące niniejszy tekst zdjęcia, który stał się podstawą do jego napisania. Publikację można nabyć w Archiwum Państwowym w Lublinie przy Jezuickiej 13 – cena 49 zł. JD