Niesforny „Gazza” na fotce nr 27 000

Świdniczanin Jacek Kosierb stale powiększa swoją osobliwą kolekcję. Jego zbiory rosną z miesiąca na miesiąc. Na łamach tygodnika systematycznie śledzimy najnowsze dokonania lokalnego pasjonata futbolu, który zdjęcia drużyn z całego świata gromadzi od 1982 roku. Na czym polega specyfika tej kolekcji? Przede wszystkim na tym, że trafia do niej tylko jedno zdjęcie konkretnej drużyny. Ostatnio kolekcjoner przekroczył następną okrągłą liczbę zebranych w ten sposób fotografii. W jego zbiorach pojawiła się fotka nr 27 000 – to angielska drużyna Boston United FC z Paulem Gascoignem w składzie. W 2004 r. to w tym klubie niesforny „Gazza” rozegrał swoje ostatnie mecze w barwnej futbolowej karierze, o której opowiada nam J. Kosierb.

Paul Gascoigne urodził się w 1967 r. w Gateshead na północy Anglii, a dorastał w Dunston, robotniczym przedmieściu Newcastle. Jego dzieciństwo cechowały niestabilność emocjonalna oraz liczne tragedie. Kiedy miał 10 lat, był świadkiem wypadku samochodowego, w którym zginął młodszy brat jednego z jego przyjaciół. W tym czasie również jego ojciec zaczął miewać ataki padaczkowe. Sam ,,Gazza” uczęszczał na terapię, która miała mu pomóc w walce z rozwijającą się nerwicą natręctw.

Młody Paul po raz pierwszy został zauważony, gdy skauci Ipswich Town udali się na mecz jego szkolnej drużyny, Gateshead Boys. O jego podpis starali się również działacze Middlesbrough oraz Southampton, ale ,,Gazza” wolał poczekać, aż zacznie się nim interesować jego ukochane Newcastle. Jak się okazało, cierpliwość się opłaca. W wieku 13 lat trafił do młodzieżowej ekipy „Srok”. Już pierwsze lata spędzone na St. James’ Park pokazały, jak trudnym do opanowania będzie charakterem. Młody ,,Gazza” i jego przyjaciel Jimmym Gardnerem zostali m. in. oskarżeni o spowodowanie wypadku oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia.

Widać było jak na dłoni, że incydent, którego był świadkiem kilka lat wcześniej, niczego go nie nauczył. Na szczęście dla niego samego sytuacja zakończyła się polubownie, sąd nałożył karę grzywny, lecz wściekłość prezesa Newcastle była ogromna. Zdający sobie sprawę z powagi sytuacji Stan Seymour Jr. pozwolił sobie na niewybredny komentarz w stosunku do nieopierzonego młokosa, którego określił jako ,,George’a Besta bez mózgu”. Porównanie do wybitnego północnoirlandzkiego gracza nie było użyte na wyrost. Gascoigne z każdym meczem coraz bardziej zachwycał kibiców swoją rosnącą formą, której ukoronowaniem był występ w finale młodzieżowego Pucharu Anglii.

W wygranym 4:1 dwumeczu z Watford, pełniąc rolę kapitana, zdobył cudowną bramką strzałem z ponad 30 metrów. Oglądający to spotkanie z perspektywy trybun trener pierwszej drużyny Jack Charlton powiedział do swojego asystenta: „Jeśli przeżyjesz sto lat, Maurice, nigdy nie zobaczysz lepszej bramki niż ta”. Sukces ten sprawił, że niesforny zawodnik został dokooptowany na stałe do składu pierwszej drużyny tuż przed kampanią 1985/86. Nie potrzebował wiele, aby zaadaptować się w nowej rzeczywistości. Każde, wydawałoby się, banalnie proste zagranie potrafił wykonać w taki sposób, że nawet na najbardziej wybrednych kibicach robiło ono wrażenie. Podaniami uruchamiał partnerów nawet wtedy, gdy ci nie mieli świadomości, że ich widzi.

Przez trzy sezony gry na St. James’ Park ,,Gazza” nie dorobił się co prawda statusu największej gwiazdy zespołu, ale był podstawowym zawodnikiem drugiej linii. Strzelał ponadto po kilka bramek w każdym z sezonów. To, że zostanie zakontraktowany przez którąś z czołowych ekip w lidze, było tylko kwestią czasu. Najbardziej klarowna propozycja przyszła z lodyńskiego Tottenhamu. Przedstawiciele „Kogutów” zapłacili za 21-letniego Gascoigne’a, wtedy już zdobywcę nagrody dla najlepszego młodego piłkarza na Wyspach, 2 miliony funtów. Podczas negocjacji z klubem z White Hart Lane zawodnik zażyczył sobie wycieczki do Londynu.

Sęk w tym, że nie miał zamiaru udać się tam sam, lecz ze swoimi przyjaciółmi z pubu z rodzinnego Gateshead. Właściciel Tottenhamu postanowił zaprosić wszystkich do pięciogwiazdkowego Hadley Wood, gdyż bardzo zależało mu na podpisie ,,Gazzy”. W hotelu przez trzy dni panował nastrój niekończącej się imprezy. Irving Scholar, który zarządzał ekipą Kogutów, nosił się z zamiarem zerwania rozmów. Nie zrobił tego, gdyż pod jego drzwiami pojawił się ,,skruszony” Gascoigne, który powiedział: „Paul i jego koledzy dziękują za najlepsze trzy dni swojego życia”.

Z karierą Gascoigne’a w Newcastle wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia. W lutym 1988 r. podczas meczu FA Cup przeciwko drużynie Wimbledonu ,,Gazza” przez cały czas starał się prowokować krewkiego Vinniego Jonesa. Ten, nie chcąc pozostać dłużnym, złapał go za… genitalia i ścisnął je tak mocno, jakby chciał wycisnąć sok z cytryny. ,,Gazza” odpowiedział na zaczepkę z klasą, wysyłając piłkarzowi Wimbledonu czerwoną różę. Z czasem zostali dobrymi przyjaciółmi. Później Gascoigne sam postępował w podobny sposób przed meczami kadry, łapiąc za genitalia swojego kolegę Lesa Ferdinanda. ,,Gdybyście tylko go widzieli, też chcielibyście tego dotknąć”.

Gascoigne swoje pierwsze powołanie do kadry do lat 21 otrzymał latem 1987 r. W debiucie strzelił gola z rzutu wolnego, a Anglia, prowadzona przez byłego menedżera Chelsea i Manchesteru United Dave’a Sextona, pokonała 2:0 Maroko. W tej kategorii wiekowej ,,Gazza” zaliczył 12 spotkań oraz zdobył 5 bramek. Debiut w dorosłej kadrze „Synów Albionu” zaliczył we wrześniu 1988 r. w spotkaniu z Danią. Swojego pierwszego gola w narodowych barwach zdobył siedem miesięcy później, gdy Anglicy rozbili Albanię 5:0 w eliminacjach do MŚ.

Mistrzostwa świata 1990 r. rozpoczęły się dla nich dosyć niefortunnie. Dwa remisy z Irlandią (1:1) oraz Holandią (0:0) stawiały Anglików pod ścianą tuż przed ostatnią serią gier. Robson cały czas eksperymentował ze składem, nie mogąc zdecydować się pomiędzy wiekowym kapitanem zespołu, Bryanem Robsonem, a debiutującym zaledwie rok wcześniej młodym piłkarzem Aston Villi Davidem Plattem. Garemu Linekerowi w każdym ze spotkań partnerował w ataku inny zawodnik, co też skutkowało słabszą grą. Pewny swojego miejsca mógł być tylko, „Gazza”, który w ostatnim spotkaniu grupy F pomógł w odblokowaniu się drużyny. Po jego dośrodkowaniu z rzutu wolnego jedyną bramkę w meczu z Egiptem na Stadio Sant’Elia w Cagliari zdobył Mark Wright.

Dzięki przebłyskowi geniuszu Gascoigne’a Anglia zajęła w grupie 1. miejsce i mogła już szykować się do starcia z Belgami. Przy okazji tej rywalizacji Gascoigne również nie omieszkał zaznaczyć swojej obecności na boisku. Najpierw w 85. minucie został ukarany żółtą kartką, która miała mieć swoje konsekwencje w następnych fazach turnieju, a później znów po jego asyście padła zwycięska bramka. W ćwierćfinałowej batalii z rewelacją turnieju, reprezentacją Kamerunu z fenomenalnym Rogerem Millą, Gascoigne doświadczył na własnej skórze, co to znaczy przejść drogę z piekła do nieba. Przy stanie 1:0 dla swojej ekipy sfaulował w polu karnym największą gwiazdę „Nieposkromionych Lwów”, a „11” na gola zamienił obrońca Emmanuel Kundé. Cztery minuty później piłkarze z Czarnego Lądu wyszli na prowadzenie.

Słaba gra na początku drugiej połowy oraz lejący się z nieba na murawę Stadio San Paolo w Neapolu żar wydawały się zapowiedzią nieuchronnej klęski Anglików. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął jeden z najlepszych strzelców w historii futbolu na Wyspach, Gary Lineker, który dwukrotnie pewnie egzekwował jedenastkę. Przy drugiej z nich częściowo udział miał Gascoigne, który wymijającym obronę podaniem wypuścił w bój kolegę z Tottenhamu. Ten był faulowany, a ,,Gazza” odkupił winę, która ciążyła na nim z powodu sytuacji z 60. minuty. Z ostatnim gwizdkiem arbitra wśród angielskiej publiczności zapanowała szalona radość, która była spowodowana faktem, że ostatni raz tak daleko na mundialu ich zespół zaszedł prawie ćwierć wieku wcześniej.

Na drodze do piłkarskiej chwały w półfinale Anglikom stanęli Niemcy, prowadzeni przez Franza ,,Cesarza” Beckenbauera. Noc przed meczem Gascoigne spędził na zakrapianej partyjce tenisa z amerykańskimi turystami, lecz nie przeszkodziło mu to w daniu z siebie wszystkiego w walce przeciwko odwiecznemu rywalowi. 4 lipca na murawie Stadio delle Alpi w Turynie przebiegł przeszło 10 kilometrów, zostawiając na niej krew, pot i łzy. Te ostatnie pojawiły się w jego oczach jeszcze przed końcowym gwizdkiem, gdy po faulu na Thomasie Bertholdzie został ukarany żółtym kartonikiem. W przypadku zwycięstwa eliminował on bowiem ,,Gazzę” z występu w wielkim finale na Stadio Olimpico w Rzymie.

Na nieszczęście samego Gascoigne’a oraz jego kolegów Niemcy lepiej egzekwowali jedenastki. Po meczu Gary Lineker wypowiedział swoje słynne zdanie, które przez dziesięciolecia wybrzmiewało niczym klątwa: ,,Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. ,,Gazza” nie wystąpił w przegranym 1:2 meczu o brązowy medal przeciwko gospodarzom w Bari, lecz mógł spokojnie wracać do domu z podniesionym czołem. W Anglii rozpoczęła się prawdziwa ,,Gazzmania”. Zawodnik zwyciężył w plebiscycie na sportową osobowość roku. Ponadto nagrał piosenkę, która dotarła do drugiego miejsca brytyjskiej listy przebojów.

W 1998 r. został wykluczony z drużyny narodowej przed mistrzostwami świata i zakończył reprezentacyjną karierę. W kadrze zagrał w sumie 57 razy i zdobył 10 goli.

W 1992 r. wyjechał do Włoch, aby występować w Lazio. Tutaj doznał poważnej kontuzji i nie odegrał kluczowej roli w klubie. Wzrosło natomiast zainteresowanie mediów jego osobą. Gascoigne był osobowością medialną, bohaterem licznych skandali. W 1995 r. przeniósł się do Scottish Premier League, do Rangers F.C., z którym trzykrotnie sięgał po mistrzostwo Szkocji. W sezonie 1996/97 Rangersi obronili mistrzostwo, zdobywając je dziewiąty raz z rzędu! Duża w tym zasługa ,,Gazzy”, który zakończył kampanię z 17 golami w 34 meczach. Bardziej niż prezentowana przez Gascoigne’a forma, martwić mogły jego pozaboiskowe wybryki.

Był to czas, gdy jego uzależnienie od alkoholu sięgnęło apogeum, a i sytuacja rodzinna była nie do pozazdroszczenia. Ciągłe kłótnie, kończące się często pobiciem żony Sheryl, doprowadziły do ich rozwodu w 1998 r. Smith, pomny skomplikowanej sytuacji Anglika, ścigał w klubie każdego, kto dopuściłby się picia alkoholu razem z nim. Pomimo niekończących się problemów udało się ,,Gazzie” jednak jeszcze raz wspiąć na piłkarski szczyt. Na stadionie największego rywala, Celtic Park, między innymi po jego dwóch bramkach Rangersi pokonali Heart of Midlothian 4:3 w finale Pucharu Ligi Szkockiej. Był to jednak łabędzi śpiew angielskiego pomocnika. W listopadzie 1997 r. został zawieszony na pięć spotkań z powodu incydentu z Mortenem Wieghorstem, który miał miejsce w trakcie kolejnego Old Firm Derby. Dwa miesiące później, również w meczu z lokalnym rywalem, zdobył bramkę, którą świętował, maszerując i udając, że gra na flecie.

Było to nawiązanie do parad oranżystów, zwolenników monarchii oraz zjednoczenia Irlandii w ramach Wielkiej Brytanii, w których trakcie towarzyszył im zespół marszowy. Ich trasy niejednokrotnie przebiegały przez dzielnice zamieszkane przez katolików. Fani Celtów, będący zażartymi przeciwnikami oranżystów, traktowali zachowanie ,,Gazzy” jako prowokację. Jego postawa była tym trudniejsza do zrozumienia, że sam był przecież wychowywany w rodzinie katolickiej. Została na niego nałożona kara finansowa 20 tysięcy funtów, co jednak niespecjalnie zdawało się martwić samego gracza. Po latach wspominał w autobiografii, że z powodu owego incydentu otrzymywał pogróżki od członków Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA).

W marcu Gascoigne opuścił Ibrox i powrócił do Anglii. Przygarnął go jego były kolega z kadry Bryan Robson, który był wówczas szkoleniowcem Middlesbrough. Pierwszy mecz i od razu występ w finale Pucharu Ligi Angielskiej. Niestety, stołeczna Chelsea okazała się zbyt mocna. ,,Gazza” miał jednak swój mały wkład w innym sukcesie ekipy Boro, jakim był awans do Premier League. Uzależnienie od alkoholu ciągle jednak dawało o sobie znać. Legenda bała się wracać do domu, gdyż nie chciała nawet przez chwilę czuć się samotną. Gascoigne trenował najpierw z pierwszą drużyną, później z juniorami, od rana do wieczora, byle tylko nie pozostać samemu.

Jadał tłusto, zmuszał się do wymiotów, pozostawiając na koniec w organizmie tylko zdrowe posiłki. Middlesbrough nie chciało ryzykować i odstawiło zawodnika na boczny tor. Z pomocą przyszli przyjaciele, wśród nich między innymi były trener Rangersów Walter Smith, który w Anglii zaczął opiekować się ekipą Evertonu. Przygarnął on ,,Gazzę”, ale nie potrafił zatrzymać postępującej u swego ukochanego zawodnika depresji. Święta Bożego Narodzenia piłkarz spędził w arizońskiej klinice odwykowej. Po powrocie ostatni raz pokazał szczyptę swoich piłkarskich umiejętności, strzelając pożegnalną bramkę na angielskich boiskach. 3 listopada 2001 roku w rolę ostatniej ofiary wcieliła się defensywa oraz bramkarz Boltonu. Po stracie stanowiska przez Smitha ,,Gazza” musiał jednak odejść.

Następnymi przystankami, każdy z nich zaledwie tymczasowym, były kolejno Burnley, Giansu Tianma oraz Boston United. Wyjazd do Chin piłkarz wspominał następująco: „Spróbowałem tu wszystkiego, łba kaczki i koguta, kurzych stóp i nietoperzy. Myślę, że wkrótce będę latał”.

Każda próba powrotu na szczyt kończyła się jednak niepowodzeniem, co łatwo wyjaśnić powracającym ze zdwojoną siłą pijackim nałogiem. Był on również powodem zwolnienia ,,Gazzy” w 2005 r., gdy przez zaledwie 39 dni był szkoleniowcem małego klubu Kettering Town w centralnej Anglii.

Liczne rozboje, awantury i prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu nie pomagały, by stanął na nogi. W 2008 r. Gascoigne był na skraju załamania psychicznego, co skutkowało trzykrotnie próbami samobójczymi. Na całe szczęście wszystkie były bezskuteczne. W środowy wieczór 20 lutego 2008 r. został zatrzymany przez policję w hotelu Hilton Gateshead na podstawie ustawy o zdrowiu psychicznym. 4 maja tego samego roku w hotelu Millenium w Liverpoolu zamówił stek, po czym zmienił swoje zamówienie na sam nóż. Obsługa hotelowa mu go nie zaniosła, ponieważ stwierdziła chęć popełnienia samobójstwa przez piłkarza. Policja zastała piłkarza próbującego utopić się w łazience. Był to efekt upojenia alkoholowego oraz ciężkiej depresji. 20 sierpnia 2018 r. Gascoigne został aresztowany na dworcu w Durham. Byłemu piłkarzowi postawiono zarzuty o napaść seksualną na jedną z pasażerek pociągu, którym podróżował. ,,Gazzę” eksmitowano również z jego własnego mieszkania, które było warte aż trzy miliony funtów.

Przyszedł jednak czas opamiętania dla wybitnego zawodnika. Przez kilkanaście miesięcy Anglikowi udało się nie sięgać po swojego ,,największego demona”, jakim bez wątpienia jest alkohol. Gascoigne’a wspiera rodzina, nawet była żona Sheryl, która w jednym z wywiadów powiedziała, że ściska za niego ,,kciuki, włosy i rzęsy”. To sprawia, że jest obecnie bardzo szczęśliwy, co daje nadzieję, że najgorsze życiowe perturbacje są już dawno za nim.

* * *

Kolekcja Jacka Kosierba jest podzielona na trzy kategorie: drużyn z Polski, drużyn zagranicznych oraz reprezentacji narodowych. Aktualnie największą część stanowią zdjęcia ekip spoza granic naszego kraju. To 24720 drużyn z 289 państw, terytoriów zależnych, państw nieuznawanych, autonomicznych jednostek administracyjnych czy mniejszości etnicznych. Fotografii zespołów polskich jest obecnie 1303, a reprezentacji narodowych, w tym seniorów, juniorów, młodzieżowych, olimpijskich, oldbojów czy kobiet w różnych kategoriach wiekowych dokładnie 977 egzemplarzy. Kolekcja bez wątpienia jest największą w Polsce. Potwierdziło to Biuro Rekordów, wydając świdniczaninowi w 2016 r. stosowny certyfikat.

Jacek Kosierb w dniu swoich 40. urodzin rozpoczął autorski projekt pod nazwą „50 tysięcy zdjęć na 50-lecie”. Na swoje 50 urodziny chciałby zgromadzić 50. tysięcy fotografii. Ma na to jeszcze prawie pięć lat. Już dziś, oczywiście w przypadku powodzenia projektu, kolekcjoner ze Świdnika zapowiada wydanie specjalnego albumu z reprodukcjami najcenniejszych i najciekawszych fotografii. „Postępy” w kolekcji pasjonata piłki nożnej ze Świdnika można śledzić na jego stronie internetowej pod adresem www.kolekcjajack74.futbolowo.pl  BS