Niespokojne witanie roku 2023

Bójki, urazy i bóle brzucha po upojeniu alkoholowym. Do tego próby samobójcze, jedna po drugiej. Sylwester i Nowy Rok były wyjątkowe pracowite dla ratowników medycznych.

Dla strażaków i policjantów noc sylwestrowa upłynęła wyjątkowo spokojnie. Nie odnotowali poważniejszych pożarów czy wypadków drogowych. Praktycznie jedyną istotniejszą interwencją była ta, która dotyczyła BMW rozbitego na ogrodzeniu cerkwi. Również w opinii lekarzy z chełmskiego szpitala początek roku przebiegł bez większych ekscesów.

– Nie mieliśmy żadnych spektakularnych przypadków na SOR-ze. Obyło się bez urazów po użyciu petard czy rac – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu.

Inaczej sytuacja w sylwestra i Nowy Rok wyglądała z perspektywy ratowników medycznych. Rokrocznie w tych dniach pogotowie odnotowuje więcej wyjazdów. Większość z nich dotyczy dolegliwości czy urazów nabytych w stanie upojenia (bóle brzucha, duszności, wymioty i złe samopoczucie po alkoholu, ale też bójki pijanych, upadki z własnej wysokości etc.). Przerażające jest jednak to, że tak liczną grupę stanowiły tym razem wyjazdy do samobójców. Przykładowo, 1 stycznia, w Chełmie 18-latka pocięła ręce żyletką. Po zaopatrzeniu pogotowie zabrało dziewczynę do miejskiego szpitala. Do placówki w Lublinie trafiła natomiast 15-latka po próbie samobójczej.

„Rybka, chyba nadszedł czas, żeby się pożegnać” – z kolei tymi słowami rozpoczął wiadomość do żony 43-latek z powiatu chełmskiego. Z powodu kryzysu w małżeństwie mężczyzna groził, że się zabije. Przerażona kobieta wezwała pomoc. Desperat, który – jak przyznał, wypił tylko jedno piwo i chciał jedynie nastraszyć małżonkę – został przetransportowany na SOR. (pc)