Nissan Qashqai 1,6 dCi 4×4

Ma świetny napęd, obszerne i funkcjonalne wnętrze oraz niezły wygląd, no i atrakcyjną cenę. Nie ma co się dziwić, że Nissan Qashqai jest jednym z najchętniej kupowanych SUV-ów w Polsce.

Nadwozie i wnętrze

Nissan Qashqai od początku swojego istnienia w 2007 r. przypadł do gustu Polakom. Druga generacja tego samochodu skutecznie te tradycje kontynuuje, co widać na ulicach. I chyba trudno się dziwić, bo auto w swojej klasie wygląda nieźle. Ma wielkie, ukośnie osadzone reflektory z LED-owymi brewkami, napompowany zderzak z agresywnie wysuniętą dolną częścią, która jak żywo przypomina mi charakterystycznie wysuniętą dolną wargę Andrzeja Grabowskiego jako „Kowala” z „Odwróconych”, czy ze „Świadka koronnego”. Według mnie najlepiej Nissan wygląda z profilu. Obła maska, której linia schodzi w dół po spotkaniu z pierwszym słupkiem i wędruje w górę od połowy tylnych drzwi, prezentuje się świetnie. Podobnie jak poziome przetłoczenia na drzwiach i mocno ścięty kufer z wielkim spojlerem na końcu dachu. Atrakcyjności i funkcjonalności dodają też plastikowe nakładki na nadkolach łączące się z taką listwą biegnącą dookoła dolnej części nadwozia. Całość podkreślają 18-calowe, dwukolorowe felgi, które co prawda w teren nadają się średnio, ale za to jak lśnią w promieniach zachodzącego słońca. Wnętrze Qashqaia już takie dynamiczne niestety nie jest. Kabina jest bardzo podobna do innych aut rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni – jest ciemna, z niekoniecznie dobrych materiałów, ale za to funkcjonalna i ergonomiczna. W oczy rzuca się trochę już archaiczna, trójramienna kierownica, która jest nieco za duża i ma całe morze twardego plastiku pośrodku. Lepiej jest za nią. Cyferblat z klasycznymi tarczami i kolorowym wyświetlaczem pośrodku wygląda już o wiele lepiej. Podobnie jest z panelem centralnym wpisanym w fortepianowy plastik, którego obsługa jest prosta i intuicyjna. Fotele w Qashqaiu są wygodne i zapewniają odpowiednie trzymanie boczne. Miejsca na tylnej kanapie jest w bród nawet dla trzech osób.

Silnik i skrzynia biegów

Pod maską testowego Nissana wylądował diesel o pojemności 1,6 litra generujący 130 KM i 320 Nm momentu. Dzięki temu sprint do pierwszej setki trwa nieco ponad 10 sekund. Trzeba tu dodać, że wyposażony w napęd na wszystkie koła Qashqai zdecydowanie lepiej czuł się przy starcie zatrzymanym, gdzie do prędkości 50-, 60 km/h rozpędzał się bardzo dynamicznie. Pary brakło dopiero wyżej. Z silnikiem współpracowała 6-biegowa skrzynia manualna. Jej dwa pierwsze przełożenia zestopniowano dość krótko, tak, by samochód lepiej sprawował się w ruchu miejskim. Do zalet Nissana zaliczyć też trzeba umiarkowany apetyt na paliwo, który średnio oscylował w okolicach 6,5 – 7 l/100 km.

Zawieszenie i komfort jazdy

Należy zacząć od tego, że Nissan Qashqai prowadzi się bardzo pewnie. To zasługa kilku rzeczy – twardo zestrojonego zawieszenia, niewielkiej (jak na klasę) wagi, nisko położonego środka ciężkości, no i oczywiście napędu AWD. Ten samochód, mimo układu 4×4 nie jest królem bezdroży, ale spokojnie można nim zjechać na rzadziej uczęszczane szlaki. Prześwit auta wynosi 18 cm, więc na ryby, albo grzyby wystarczy.

Wyposażenie i cena

Najtańszy Nissan Qashqai kosztuje 76900 zł. Wersja, którą jeździliśmy to wydatek ok. 130 tys. zł. Za takie pieniądze otrzymujemy świetnie wyposażony samochód. Mamy do dyspozycji napęd AWD, oszczędnego i dynamicznego diesla, okno dachowe, nawigację, wielofunkcyjną kierownicę, czy automatyczną klimatyzację, a to tylko najważniejsze punkty na liście wyposażenia tego auta.