Niwa w opłakanym stanie

Z każdym rokiem pogarsza się stan techniczny ścieżki rowerowej przy zbiorniku „Niwa” w Sawinie. Gmina nie ma pieniędzy na jej remont, bo w pierwszej kolejności do końca br. chce w całości spłacić firmę „Haller”.

Budowa zbiornika „Niwa” pochłonęła blisko 12 mln zł. Oddana z wielkim hukiem przez poprzedniego wójta gminy Andrzeja Mazura w 2010 roku inwestycja odbija się Sawinowi czkawką. Nie dość, że samorząd zwraca firmie „Haller”, z którą przegrał sądową sprawę o odszkodowanie, dług, to jak na złość obiekt ciągle wymaga wielu kosztownych prac. Jego wygląd coraz bardziej odstrasza mieszkańców. O kapitalny remont prosi się ścieżka rowerowa. Mieszkańcy z kolei chcieliby, aby w okresie wakacji funkcjonowało kąpielisko. Na to jednak potrzeba pieniędzy, których gmina nie ma.
– Z przyczyn finansowych nie będziemy w stanie przygotować obiektu do aktywnego wypoczynku – mówi Dariusz Ćwir, wójt gminy Sawin. – Sami widzimy, że w trakcie budowy zbiornika popełniono wiele błędów budowlanych. Kostka brukowa na ścieżce rozchodzi się, są niebezpieczne szczeliny, krawężniki są pochylone, nie spełniają swojego zadania. Na dobrą sprawę należałoby ją rozebrać i wybudować od nowa z podbudową włącznie, bo ta jest źle wykonana, podobnie jak wały na zbiorniku. W tym roku nie damy rady nic zrobić. W pierwszej kolejności zamierzamy całkowicie spłacić dług „Hallerowi”. Zaproponowaliśmy, że całe zobowiązanie uregulujemy do końca br. Chcemy zwracać po 220 tys. zł miesięcznie. Dopiero gdy oddamy te pieniądze, będziemy mogli myśleć o jakichkolwiek pracach na zbiorniku – dodaje D. Ćwir. (s)