Nosił wilk razy kilka…

Rozprute dziki, kuna, a nawet wiewiórki. Dokoła krew, mięso, wnyki, siatki i nielegalna broń. Kłusownik stanął przed prokuratorem.

W środę (14 lutego), wspólnie z funkcjonariuszami straży łowieckiej i rybackiej, chełmscy policjanci weszli do domu 51-letniego mieszkańca Siedliszcza. W środku zastali przerażający widok: zabite zwierzęta leśne, niektóre już podzielone na porcje mięsa.
– Na terenie zamieszkiwanej przez niego posesji policjanci znaleźli broń oraz amunicję, na którą nie posiadał pozwolenia. Znajdowały się tam również przyrządy służące do kłusowania, martwe dzikie zwierzęta oraz mięso. Obecny na miejscu lekarz weterynarii pobrał próbki do badania – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Kłusownik został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu, a jego dom dokładnie opróżniony – broń, cały sprzęt do kłusowania, martwa zwierzyna i mięso posłużą jako dowody w sprawie przeciwko niemu.
Dzień później 51-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Chełmie, gdzie usłyszał zarzuty. Zgodnie z art. 263 par. 2 kk., za posiadanie broni palnej bez zezwolenia grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. (pc)