O dwóch takich, co schudli

Kamil Pieczykolan

Kamil Pieczykolan spod Chełma udowodnił sobie i innym, że chcieć znaczy móc. Przez kilka miesięcy udało się mu zrzucić prawie 60 kg i wygrać z kompleksami. Jak mówi, ta metamorfoza nie byłaby możliwa, gdyby nie Dariusz Wyrostek z Depułtycz Królewskich, który stał się jego mentorem w walce o zdrowie i ładniejszą sylwetkę.

Kilka miesięcy temu na łamach „Nowego Tygodnia” pisaliśmy o Dariuszu Wyrostku z Depułtycz Królewskich (gm. Chełm), który postanowił, że zawalczy o swoje zdrowie i pozbędzie się nadwagi. Ważył aż 130 kg, a nadwaga coraz bardziej dawała mu się we znaki.
– Trudno było mi się schylić, żeby zawiązać buty; nie miałem siły na zabawy z dziećmi, a po porannej kawie często zasypiałem w fotelu. Nie miałem pojęcia o diecie, o zdrowym stylu życia, nie chciałem robić badań, bo balem się, że „coś” mi wyjdzie. Wolałem żyć w niewiedzy. Miałem 35 lat i postanowiłem, że muszę to zmienić. Obiecałem sobie, że schudnę i przed czterdziestką wystartuję w Mistrzostwach Polski w Kulturystyce. Chciałem udowodnić sobie i innym, że jeśli się czegoś chce, można to osiągnąć – mówił nam wówczas D. Wyrostek.
Swój plan wcielił w życie. W styczniu 2015 roku ważył 130 kg, a we wrześniu już 92 i dalej walczył o dobry wygląd. Po naszym tekście do D. Wyrostka zgłaszało się wielu ludzi, którzy tak jak on, chcieli pozbyć się zbędnych kilogramów. Jednym z nich był Kamil Pieczykolan.
– O Darku dowiedziałem się właśnie z „Nowego Tygodnia” – przyznaje pan Kamil. – Moja żona wyszukała go na facebooku i wysłała wiadomość z pytaniem, czy nie zechciałby mi pomóc. Darek zaproponował spotkanie jeszcze tego samego wieczora i tak zaczęła się nasza znajomość. Kiedy się spotkaliśmy, „obejrzał mnie” i wytłumaczył, jak miałoby wyglądać moje odchudzanie. Po dwóch dniach miałem już rozpisaną dietę i ćwiczenia.
Jak przyznaje, początki nie były łatwe. Trudno było mu przestawić się na nowy styl życia, ale jak widać na zdjęciu, dał radę. W ciągu 8 miesięcy udało się zrzucić prawie 60 kg.
– Na początku ćwiczenia, które polecił mi Darek, były bardzo podstawowe – brzuszki, pompki, jazda na rowerze, dłuższy spacer – opowiada K. Pieczykolan. – Z czasem ten trening stawał się coraz bardziej intensywny. W tej chwili cztery razy w tygodniu chodzę na siłownię. Każdego ranka robię grubo ponad 500 brzuszków i do tego co drugi dzień jeżdżę po godzinie na rowerze stacjonarnym. Jeśli chodzi o dietę, ułożył ją tak, że jadłem takie produkty, które lubię – ryż, ziemniaki, ciemny makaron, schab, filety z kurczaka. Z każdym zgubionym kilogramem treningi przychodziły mi łatwiej. Kiedy widziałem, że waga pokazuje mniej, niż poprzednio, była to dla mnie najlepsza motywacja, aby wykonywać treningi dokładnie i sumiennie. Czy było ciężko? Uważam, że jeśli naprawdę chce się schudnąć, to nie ma rzeczy niemożliwych.

Dariusz Wyrostek

Dariusz Wyrostek nie kryje, że jest dumny z tego, co udało się osiągnąć Kamilowi. Jak zaznacza, bardzo dużo osób chce się odchudzać i trenować, ale niewielu wystarcza samozaparcia, aby wytrwać w tym postanowieniu.
– Na początku wydaje się, że dieta i regularne ćwiczenia przyjdą łatwo – mówi D. Wyrostek. – Nie zawsze tak jest. Ale ze swojego doświadczenia wiem, że można. Trzeba mieć tylko odpowiednią motywację. Trzeba postawić sobie cel i konsekwentnie do niego dążyć. Kamil, na szczęście, nie należy do osób, które łatwo się poddają. Kiedy go poznałem, był małomówny, może trochę ospały, zgadzał się na każdą moją propozycję. Dziś to zupełnie inna osoba – wesoła, bardzo otwarta, kontaktowa. Na początku mówił, że chce tylko schudnąć, a dziś wspomina, że fajnie byłoby też wyrzeźbić mięśnie.
Dariusz Wyrostek obecnie pracuje nad tym, aby spełnić drugą z danych sobie obietnic. Zamierza wystartować w kulturystycznych mistrzostwach Polski. Pomaga mu w tym Leszek Michalski, wieloletni trener polskiej kadry w kulturystyce. Chciał zaprezentować się na Fit Weekendzie, który ma się odbyć w kwietniu w Kielcach, ale kontuzja łokcia na jakiś czas wyłączyła go z treningów.
– Myślę, że może udałoby mi się wypracować formę na kwiecień, ale chce, być przygotowany perfekcyjnie. Szlifuję więc formę na „Grand Prix Binkowski Resort w Kulturystyce”, który odbędzie się również w Kielcach, tyle że w lipcu – mówi Wyrostek.
D. Wyrostek codziennie trenuje i przestrzega diety. Jest na tzw. ketozie, czyli diecie tłuszczowej.

– Ketoza to taki stan, kiedy organizm przestaje postrzegać glukozę jako główne źródło energii. Ciała ketonowe przejmują pracę węglowodanów, a jako podstawowe „paliwo” dla organizmu wykorzystany jest tłuszcz. Można na tej diecie jeść mięso np. wędzony boczek, karkówkę, wędzone udka, golonkę, kabanosy, nieprzetworzone tłuszcze. Tak naprawdę to tania dieta, bo można jeść nawet podroby np. kurze żołądki. Tylko zawsze trzeba porównywać proporcje tłuszczu i białka. Poleciłem tę dietę też mojej mamie, która ma cukrzycę. Na czczo poziom cukru wynosił u niej nawet 200-300 mg/dl, a lekarze proponowali jedynie coraz większe dawki insuliny. Już po półtora dnia stosowania tej diety było u niej widać efekty. Teraz jej cukier na czczo to 100 mg/dl – mówi D. Wyrostek.
Wszyscy, którzy chcieliby skontaktować się z Darkiem, mogą odwiedzić jego profil na facebooku. (kw)