O korowaju i izbie z duszą

Izba wiejska, w której czas zatrzymał się w miejscu. Naczynia, narzędzia, ubrania, meble są z przełomu XIX i XX wieku. Jest też korowaj. Co to takiego?

W Stanisławowie (gmina Żmudź), tak jak w większości wsi przed laty, istniała podstawówka. Dzieci już dawno się tam nie uczą, ale budynek nadal spełnia rolę centrum kulturalnego miejscowości. W jednej części integrują się mieszkańcy, w tym panie z Koła Gospodyń Wiejskich, w drugiej mieści się Etnograficzna Izba Regionalna. Odwiedzają ją podczas wycieczek szkolnych uczniowie oraz przyjezdni z całego kraju. Często są to osoby, które kiedyś mieszkały w tych okolicach, a teraz chcą pokazać dzieciom swoje korzenie i „dawne życie” mieszkańców wsi.

Aby obejrzeć ponad sto eksponatów, wypełniających niewielki skansen w Stanisławowie, trzeba umówić się na wizytę. Gości najczęściej oprowadza Ewa Matyszczuk, sołtys Stanisławowa, od lat związana z KGW. W Izbie organizowane są pokazy tradycyjnego wypieku chleba, wykonywania palm i pisanek, tworzone są wieńce dożynkowe, stroiki świąteczne.

Można tu zobaczyć m.in. narzędzia przydatne w gospodarstwie i domu, naczynia, obrazy, meble, odzież, kolekcję starych rubli. Jest też korowaj. To rodzaj kołacza tradycyjnego, czyli obrzędowego pieczywa pszennego lub żytniego, najczęściej weselnego. Ciasto ozdobione jest jak za dawnych lat.

– O tradycji związanej z korowajem opowiadała mi moja babcia – mówi sołtys Matyszczuk. – Korowaj przygotowywały ostatniego dnia przed ślubem kobiety, nazywane korowajnicami, a przy wypieku nie mogli być obecni mężczyźni. Babcia mówiła, że dzień przed ślubem urządzono coś na kształt dzisiejszego wieczoru panieńskiego. Kobiety schodziły się i była uczta. Opowiadanie o dawnych zwyczajach, obrzędach jest bardzo ważne. One powinny przetrwać w pamięci przyszłych pokoleń.

Staram się te tradycje kultywować. Korzystam ze starych przepisów mojej babci, piekę chleb w sposób tradycyjny, ciasto drożdżowe. Nasza Izba cieszy się zainteresowaniem, zwłaszcza wiosną i latem. W poprzednim sezonie przyjeżdżali do nas goście z Łodzi, Wybrzeża, Śląska. Eksponaty prezentowane w skansenie to przedmioty przekazane przez miejscowych. Dzięki temu nasi goście dowiadują się, jak żyli, pracowali dawniej mieszkańcy wsi. Młodzi tego nie znają. Zachęcam do odwiedzin. Bardzo cieszymy się, że budynek po byłej szkole ocalał i służy nam w ten pożyteczny sposób.

W najbliższym czasie budynek dawnej szkoły w Stanisławowie, gdzie mieści się skansen, będzie przechodził kolejny etap modernizacji. Remont przejdą zewnętrzne ściany. W ubiegłym roku naprawiano dach, wyposażono świetlicę w sprzęt kuchenny.

(mo, fot. UG Żmudź)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here