O LGBT na sesji – to wszystko z zazdrości

Ponad pół godziny rajcy Włodawy poświęcili na debatę dotyczącą promocji ideologii LBGT. Jedynym oponentem burmistrza był radny Mariusz Czuj, któremu nie podoba się nagły skręt w lewo i promocja Włodawy m.in. w homoseksualnych czasopismach europejskich. Zdecydowana większość opowiadała się z aplauzem w sprawie ostatnich działań medialnych włodarza.

Na pytanie radnej Renaty Kapelko „Co z Francją?”, burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński odpowiedział: „Francja myśli”. Po chwili jednak przeczytał w całości list do francuskiego miasteczka, które zerwało stosunki z Tuchowolą. – Ten list uważam za bardzo dobrą robotę dla Polski, dla wizerunku polskich miast, wizerunku Włodawy również, niezależnie od tego, co niektórzy próbują na portalach społecznościowych pisać i wklejać jakieś posty. Śmiem twierdzić, że zdecydowana większość społeczeństwa uważa wysłanie tego listu za dobry gest.

Radny Mariusz Czuj jako jedyny wyraził swoje niezadowolenie z powodu tego listu. Zarzucał burmistrzowi, że dowiedział się o tym z facebooka. – Po co to zostało zrobione? Burmistrz nie pytał nikogo, nie konsultował. Wielokulturowość to nie środowiska LGBT, nawet nie „swojskość”, którymi były mniejszości narodowe. To jest bardziej obcość niż swojskość. Promuje nas – według burmistrza – większość, ale jaka to większość? Polska, europejska, włodawska? Na pewno był to krok odważny, ale jednocześnie nierozważny. Burmistrz opowiedział się tym listem jednoznacznie. Chwalą nas w Irlandii w wiadomo jakiej gazecie (radnemu chodziło o homoseksualne irlandzkie czasopismo – red.). Burmistrz podzielił Włodawę na pół jak pomarańczę. To na pewno nie jest dobre. Czyja to była decyzja?

Burmistrz Muszyński: – Nie dzielę, lecz bardziej łączę. A te reakcje nieprzyjemne to wypływają przede wszystkim z zazdrości. Jeśli ktoś chce się dzielić, to już na to nic nie poradzę. Wszyscy nam zazdroszczą i nas podziwiają. Pokazujemy tylko tę normalność.

Burmistrz zapowiedział też, że przygotowuje wielką akcję promocyjną, która ma być cykliczna. Listy do współpracy w tej akcji wysłał burmistrz do wielu miast Europy. Nie chciał jednak zdradzić o co chodzi.

Radna Mirosława Dynkiewicz zaprotestowała przy okazji słowom burmistrza, że w wyborach prezydenckich nie będzie popierał ani lewicy, ani prawicy, bo wiadomo, że popiera lewicowego kandydata. Na to burmistrz stwierdził, że ci, którzy przyjeżdżają z daleka, z innych opcji politycznych, niech uczą tych, którzy są tutaj.

Na koniec radna Łucja Pamulska podsumował dyskusję: – Każdy ma swoje poglądy albo… ich nie ma. (pk)