Obniżyli pensję, donieśli do prokuratury

Wójt i Kazimiera Baj wymieniają się zdjęciami

Wtorkowa sesja Rady Gminy Hanna należała do najbardziej nerwowych w tej kadencji. Wszystko przez przygotowany przez opozycję projekt uchwały w sprawie ustalenia wysokości (czyt. obniżenia) poborów dla wójt oraz sprawozdania, z którego wynikło, że toczy się śledztwo badające, czy Kowalik i jej urzędnicy dopuścili się niegospodarności. Co ciekawe, wójt nie powiedziała, kto owo zawiadomienie złożył. Nie przyznała się do tego też jej opozycja.

 

Atmosfera w Radzie Gminy Hanna gęstnieje od dawna, ale na wtorkowej sesji przypadła jej kumulacja. Nerwówka zaczęła się już od samego początku, bo na wieść o tym, że w planie sesji będzie głosowanie w sprawie ustalenia wysokości poborów wójt Grażyny Kowalik, wstał Krzysztof Struk. – Na komisjach nie było mowy o tym punkcie, nie wiemy, nad czym mamy głosować, więc proponuję, by przełożyć ten projekt na kolejne obrady – apelował radny, ale jego wniosek formalny został odrzucony w głosowaniu stosunkiem głosów 8 do 6. Następnie głos zabrała Kowalik, która zdała relację ze swojej działalności od czasu ostatniego posiedzenia. Mówiła m.in. o zbiorniku retencyjnym, o projekcie Wirtualne Powiaty, o zmianach w MZC, czy o remoncie drogi z Dołhobród do Pawluk, która stała się kością niezgody pomiędzy nią, a Kazimierą Baj, która o tę drogę bardzo walczyła. Obie panie na poparcie swoich argumentów przyniosły zdjęcia, które następnie puszczono w obieg po sali.

W końcu G. Kowalik powiedziała o tym, że Prokuratura Rejonowa w Parczewie prowadzi postępowanie w sprawie niegospodarności wójt oraz jej podwładnych. – Trwają przesłuchania dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa niegospodarności i przekroczenia uprawnień przeze mnie i pracowników urzędu – mówiła Kowalik. – Sprawa dotyczy m.in. umorzenia podatku rolnikom. Co ciekawe, za moich rządów tych umorzeń było znacznie mniej, niż za poprzedniego wójta, a pomoc rolnikom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, należy do moich ustawowych obowiązków. Gdy obejmowałam stanowisko w 2006 r. majątek gminy był wyceniany na 9,1 mln zł. Dziś to 54 mln zł. Poza tym przez 10 lat niemal nie zmieniło się zadłużenie wynoszące obecnie 2,6 mln zł. Każdy z was cieszyłby się, gdyby takim sposobem i w takim tempie rósł wasz majątek, dlatego dziwią mnie zarzuty o niegospodarności – tłumaczyła Kowalik. Następnie przyszła kolej na interpelacje. Było ich dużo, a najciekawsze dotyczyły odstrzału bobrów i dzików, czy śmierdzącego szamba. Jednym z ostatnich, którzy wystąpili w tym punkcie był sołtys Zaświatycz, Józef Waszczuk, który był zbulwersowany tym, że „ciąga się go po komendach”. – Byłem jedną z osób, którym pani wójt umorzyła podatek – mówił. – Gdyby nie to, straciłbym całe swoje stado bydła liczące 40 sztuk. Nie wiem, kto to zgłosił na prokuraturę, ale myślę, że chyba długo nad tym się nie zastanawiał – denerwował się sołtys. Po jego przemowie rada przyjęła cały pakiet uchwał technicznych. Gorąca dyskusja rozgorzała, przy ostatnim projekcie ws. ustalenia wysokości zarobków wójt. Jako pierwszy głos zabrał Krzysztof Borodziej, który stwierdził, że obniżanie poborów wójt już raz było, ale tamtą uchwałę unieważnił sąd. – Szkoda tylko, że nic o tym uchyleniu nie wiedzieliśmy, bo pani przewodnicząca nas nie zawiadomiła o takim wyroku. I kto tu jest winien niedopełnienia obowiązków? – pytał radny. W odpowiedzi przewodnicząca Danuta Kononiuk nakazała, by jej zastępca Kazimierz Czekiejda przeczytał uzasadnienie wyroku WSA w Lublinie. Następnie, nie zważając na protesty radnych koalicyjnych, nakazała głosowanie, które zakończyło się wynikiem 8 do 5 na niekorzyść Kowalik. Co ciekawe, służby wojewody zapewne ponownie będą miały podstawę do zaskarżenia tej uchwały, a to z tego prostego względu, że nie wszyscy radni wiedzieli, o ile obniży się pensja wójt, bo opozycja nie przedstawiła uzasadnienia do przygotowanej przez siebie uchwały. Kolejną ciekawostką jest argumentacja, skąd pojawiło się podejrzenie o niegospodarności. Czesław Wygiera chwalił wójt, że wielokrotnie i z pomocą radnych oraz kredytów pomnożyła majątek gminy, a ten sam argument według innych miał świadczyć właśnie na jej niekorzyść. (bm)