Obrzydlistwo na dworcu

Takiej „wizytówki” nie ma żadne miasto. Toaleta, którą przy pozostałościach dawnego dworca PKS we Włodawie postawił MPGK, jest tak odrażająca, że szybciej wywoła wymioty, niż da ulgę strudzonym długą drogą pasażerom. Wygląda jak po przejściu hordy barbarzyńców z rozwolnieniem. A smród powala.

Plastikowego toi-toia obok dawnego dworca PKS postawili na polecenie burmistrza pracownicy MPGK-u. Postawili i chyba zapomnieli, bo wychodek nie spełnia swojej funkcji. Przeciwnie, u każdego, kto spróbuje otworzyć drzwi plastikowej budki natychmiast pojawia się odruch wymiotny, który skutecznie „zabija” wszystkie inne potrzeby fizjologiczne. – Podróżowałem po świecie, byłem w różnych miejscach, w tym na Wschodzie, w byłych republikach radzieckich, gdzie podejście do higieny traktuje się różnie, ale czegoś takiego w życiu nie widziałem – mówi oburzony podróżny, który w ubiegłym tygodniu przyjechał do Włodawy i chciał skorzystać z toalety. – Całe wnętrze, od podłogi, przez ściany po sufit było uwalane odchodami. Na desce leżała ich gruba warstwa. Kto coś takiego mógł zrobić i gdzie są służby za to odpowiedzialne? – zachodził w głowę podróżny. Okazuje się, że toi-toi stanął na polecenie burmistrza Wiesława Muszyńskiego. – Nic nie wiedziałem o takich problemach, ale natychmiast zlecę zrobienie z tym porządku – zapewnił włodarz.
Wrażliwe osoby przepraszamy za okropne zdjęcie, ale może winni tego obrzydlistwa choć trochę się zawstydzą i nauczą korzystać z toalety. (bm)