Odwołanie nic nie dało

Nic nie pomogły zapowiedzi sekretarza miasta Krzysztofa Małeckiego, że w odwołaniu udowodni urzędnikom marszałkowskim błąd. Nie udowodnił i miasto ostatecznie straciło pieniądze na projekt budowy promenady.

Wniosek przygotowany przez włodawski ratusz nie spełnił wymogów formalnych i przepadł, mimo że w poprzednim naborze uzyskał najwięcej punktów. Odwołanie nic nie dało. To już oficjalna informacja.

We włodawskim Urzędzie Miejskim nikt nie mógł uwierzyć w to, że projekt budowy promenady nie znalazł się na liście wniosków o dofinansowanie złożonych w ramach Działania 7.1 Dziedzictwo kulturowe i naturalne – projekty lokalne. Przed ponad rokiem był na pierwszym miejscu tej listy, jednak konkurs unieważniono i musiano go powtórzyć. I jaki był szok, gdy w powtórzonym rozdaniu okazało się, że Włodawy już wcale nie ma, ze względów formalnych. Podobno sekretarz miasta „nie zauważył”, iż m.in. pozwolenie na budowę jest już nieważne. Na sesji w końcu maja K. Małecki odgrażał się, że w odwołaniu udowodni urzędnikom marszałkowskim błąd w ocenie, bo nie podejrzewa ich o złą wolę.

Włodawska promenada nad Włodawką miała połączyć ulicę Mostową z ulicą Okunińską. Składać się miała z chodnika i ścieżki rowerowej, ławeczek, miejsc postojowych dla rowerzystów oraz pomostu widokowego. Teren miał być oświetlony i objęty stałym monitoringiem. Wartość inwestycji sięgała niemal 1,2 mln zł, z czego dofinansowanie wynieść miało 75%.

Jeszcze miastu pozostała droga sądowa. Zdaniem wielu, szanse na skuteczność tego typu nadzwyczajnego środka odwoławczego są jednak marne. (pk)