Ofiary pomówień, a nie alkoholizmu

Na piątkowej (13 marca) sesji Rady Gminy Hanna mieli pojawić się przeciwnicy sprzedaży alkoholu w sklepach w Lacku. Tak się nie stało ze względu na nadzwyczajny charakter obrad związany z zagrożeniem epidemią koronawirusa. Wbrew zapowiedziom niektórych, na błyskawicznych, bo trwających zaledwie 20 minut obradach, samorządowcy jednogłośnie zdecydowali o przedłużeniu dzierżawy najmu m.in. właścicielce jednego z tamtejszych sklepów.


Po naszej ostatniej publikacji mieszkańcy Lacka i Zaświatycz podzielili się na dwa obozy. Jedni za wszelką cenę dążą do ograniczenia sprzedaży alkoholu w sklepach, drudzy natomiast są zbulwersowani faktem, że – dając wiarę naszym Czytelnikom – napisaliśmy, że dwaj mężczyźni, z których jeden zmarł, a drugi trafił do szpitala, byli ofiarami alkoholizmu. Radny Krzysztof Struk i Aleksander Murański – były sołtys uważają, że tak nie było. – Zmarły nie miał problemów alkoholowych – piszą. – Jego śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych, a w chwili zgonu nie był pod wpływem alkoholu. Był lubianym, porządnym i szanowanym człowiekiem.

Po śmierci natomiast został brutalnie osądzony, bez możliwości obrony. Sąd wydał redaktor, który osobiście nie znał tego człowieka lecz polegał na kłamliwych informacjach od osób, których intencje w tej sprawie są bardzo nieszczere. Wywołuje to nasz sprzeciw i oburzenie. Czujemy się zobowiązani bronić jego dobrego imienia, na które pracował całe życie – piszą samorządowcy.

Ciekawe, czy w obronie swoich sąsiadów panowie staną też przed miejscowym proboszczem, który jako jeden z pierwszych informował parafian o ofiarach alkoholizmu po niedzielnych (8 marca) mszach świętych. (bm)