Ogniem w matkę, widłami w policjanta

– Spalę cię! – krzyczał do schorowanej matki. Bandyta niedawno opuścił mury zakładu karnego i powrócił do rodzinnego Siedliszcza, zamieniając życie starszej kobiety w piekło.

W czwartek(14 marca), gdy wpadł w amok po alkoholu, zaczął grozić 71-latce, że spali ją żywcem. Na dowód swoich słów wybiegł z domu i podpalił trawy na posesji. Zrozpaczona kobieta pobiegła gasić ogień i wzywać pomoc. Furiat (52 lata) usłyszał, że zaraz na podwórzu zjawią się policjanci z miejscowego posterunku i schował się w szopie.

Wezwany do interwencji patrol szedł w stronę kryjówki, by wyciągnąć pijanego 52-latka ze środka i zakuć w kajdanki. Wtedy rozjuszony recydywista chwycił do ręki widły i wyskoczył z szopy, próbując dźgnąć jednego z policjantów. Tamten zrobił unik w bok. Napastnik na chwilę stracił równowagę, a policjanci wykorzystali moment, by go obezwładnić.

Bandyta został zatrzymany i następnego dnia usłyszał zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza (za co kodeks karny przewiduje do 10 lat więzienia), gróźb i znęcania się. Na wniosek policji i prokuratora sąd aresztował go na najbliższe 3 miesiące. (pc)