Oko na sąsiadów

Czujne oko sąsiada lepsze od najlepszego alarmu – przekonuje policja. Zachęca też, by alarmować, gdy po sąsiedzku dzieje się coś złego. Z takim alarmem zwrócił się do nas mieszkaniec Bezku, pod Siedliszczem.

Anonimowy mieszkaniec Bezku zainteresował nas mieszkającą we wsi starszą kobietą i jej synem. – Ta pani ma ponad 90 lat. Sama nie jest w stanie wykonać wokół siebie podstawowych czynności, nie ma z nią kontaktu, nie odpowiada na pytania i potrzebuje całodobowej opieki. Syn, który się nią zajmuje, nie wpuszcza nikogo do domu. Nawet rodzina nie zawsze możne sprawdzić, co tam się dzieje. Oboje mieszkają w fatalnych warunkach, w brudzie i zimnie – pisze w liście do redakcji i powątpiewa czy syn dobrze opiekuje się matką. Wątpi czy kobieta otrzymuje lekarstwa albo jedzenie i przytacza sytuację, gdy w samej koszuli wyszła zimą w nocy na dwór. – Błąkała się, dopóki przypadkowy człowiek nie odprowadził jej do domu – twierdzi.
Podobno o rodzinie wie gminna opieka społeczna. Ale, jak pisze autor listu, urzędnicy mają „nie widzieć problemu” albo wręcz „umywać ręce”.
– Nie jest to prawda, bo ta rodzina jest pod nasza opieką – zapewnia Anna Żybura, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Siedliszczu. – Wiemy doskonale, co dzieje się w tej rodzinie. Rzeczywiście syn nie wpuszcza postronnych osób, ale naszego pracownika, który odwiedza rodzinę regularnie wpuszcza.
Kierownik mówi, że do starszej kobiety przyjeżdża też pielęgniarka i lekarz rodzinny. – Zarówno nasz pracownik jak i pracownicy ośrodka zdrowia nie zgłaszali nigdy, żeby działo się w tym domu coś niewłaściwego – twierdzi. (bf)