Omal nie wygrali w dziewiątkę

ChKS CHEŁMIANKA – PODLASIE BIAŁA PODLASKA 2:2 (1:0)


1:0 – Koszel (13), 1:1 – Kruczyk (82), 2:1 – Banaszak (90 karny), 2:2 – Kocoł (90+2).
ChKS: Drzewiecki – Wołos, Piekarski, Chodziutko, D. Niewęgłowski, Banaszak, Uliczny, Kompanicki, Koszel, Michalak (55 Jabkowski), Budzyński (69 Olszak).

Czerwone kartki: Kompanicki w 50 min. i Koszel w 54 min. – obaj za dwie żółte kartki.

Bez wątpienia w sobotę dobrego dnia nie mieli ani sędzia Michał Gurgul z Krakowa, ani też bramkarz Chełmianki, Damian Drzewiecki. Ten ostatni popełnił błędy przy obu bramkach dla Podlasia, z czego doskonale zdawał sobie sprawę. Po meczu Damian był załamany. Ale nikt nie może mieć do niego pretensji, bo we wcześniejszych meczach swoimi świetnymi interwencjami uratował Chełmiance wiele punktów. Damian, głowa do góry, zapominamy o meczu z Podlasiem i koncentrujemy się już na najbliższej, arcyważnej potyczce z Resovią w Rzeszowie. Pretensje natomiast, i to chyba uzasadnione, można mieć do sędziego Gurgula. Arbiter podjął co najmniej dwie kontrowersyjne, a może nawet i błędne decyzje, które na pewno miały spory wpływ na końcowy wynik konfrontacji. W 42 min. Artur Renkowski dostał żółtą kartkę za nieprzepisowe zatrzymanie Michała Budzyńskiego w odległości 45 metrów od bramki. Popularny „Budzik”, gdyby minął przeciwnika, znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Filmowy skrót ze spotkania pokazuje, że powracający obrońca nie miał zbyt wielu szans zagrać piłki i powstrzymać szybkiego Budzyńskiego. W 47 min. sędzia nie uznał zdobytego przez Budzyńskiego gola, bo asystent zasygnalizował mu spalonego. Sęk w tym, że popularny „Budzik” w momencie podania piłki od Dawida Niewęgowskiego nie był na spalonym. „Palił” natomiast stojący obok niego Mateusz Kompanicki. Szkoda, że boczny sędzia nie zachował zimnej krwi do końca i nie wstrzymał się z sygnalizacją do momentu zagrania piłki. W 50 min. Michał Gurgul znów swoją decyzją zirytował widzów na trybunach. Pokazał drugą żółtą kartkę Kompanickiemu, a w konsekwencji czerwoną za faul. Czy przewinienie kwalifikowało się na napomnienie? Na to pytanie niech kibice sami sobie odpowiedzą, oglądając skrót z meczu na facebookowym profilu Chełmianki. Cztery minuty później gospodarze grali już w dziewiątkę. Przemysław Koszel spóźnił się do piłki i wykonał tzw. „stempel”, czyli stanął butem na stopę rywala. Zgodnie z przepisami za takie zagranie należy się żółta kartka. Sędzia Gurgul też nie miał wątpliwości.

Chełmianka, mimo gry w dziewiątkę, dzielnie walczyła, nie pozwalała przeciwnikowi na zbyt wiele. Podlasie, choć miało przewagę dwóch piłkarzy, biło głową w mur. Jeden strzał Kamila Kocoła z 16 metrów, po którym piłka minęła prawy słupek i uderzenie futbolówki głową przez Marcina Kruczyka prosto w Drzewieckiego nie zrobiły żadnego wrażenia na gospodarzach. W 82 min. z ponad 30 metrów uderzał Zabielski. Drzewiecki był pewny, że złapie piłkę, ale ta wypadła mu z rąk. Dobiegł do niej Kruczyk i skierował do siatki. Chełmianka, choć osłabiona, ruszyła jeszcze do przodu. Szansę na drugiego gola miał Paweł Uliczny, lecz jego strzał z 16 metrów odbił Gugeszaszwili, a dobitka Michała Wołosa była niecelna. W 89 min. na akcję z prawej strony zdecydował się Przemysław Banaszak. W swoim stylu minął dwóch przeciwników i został sfaulowany w polu karnym. Michał Gurgul nie miał wątpliwości, podyktował jedenastkę dla Chełmianki, choć Podlasie, zwłaszcza bramkarz, mocno protestowało. Karnego chciał wykonać Mateusz Olszak, ale piłkę ostatecznie ustawił sobie Banaszak i mocnym płaskim strzałem zdobył drugą bramkę. Wydawało się, że trzy punkty zostaną w Chełmie. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Kocoł minął Dawida Niewęgłowskiego i oddał strzał w kierunku krótkiego słupka. Drzewiecki rzucił się i choć miał piłkę już na rękach, ta wpadła do siatki…

W pierwszej połowie Podlasie ani razu nie zagroziło chełmskiej bramce. Defensywa Chełmianki grała bardzo dobrze, nie pozwoliła rywalowi podejść pod pole karne. Miejscowi natomiast długo utrzymywali się przy piłce, grali atakiem pozycyjnym i choć nie stworzyli za wielu sytuacji, kontrolowali przebieg spotkania. W 13 min. pięknym podaniem z linii środkowej boiska w kierunku Budzyńskiego popisał się Uliczny. „Budzik” w ładnym stylu minął przeciwnika, „wjechał” z piłką w pole karne i wyłożył ją na piąty metr do niepilnowanego Koszela. Ten tylko dostawił nogę i Chełmianka prowadziła. Później Banaszak zagrał przed pole karne dla Krystiana Michalaka, ale piłka po jego technicznym uderzeniu minęła bramkę Podlasia.

Przed Chełmianką dwa bardzo trudne mecze. W sobotę 19 maja o 17.00 podopiecznych trenera Artura Bożyka czeka potyczka z Resovią w Rzeszowie, a tydzień później w Chełmie mecz z Motorem Lublin. (s, fot. Witold Radwański)