Opel Crossland X 1,5 120 KM

Moda na crossovery nie przemija i właśnie przedstawicielem tego gatunku jest tytułowy Crossland. Co go wyróżnia na tle konkurencji? Na pewno atrakcyjny wygląd i jeszcze bardziej atrakcyjna cena podstawowej wersji. Jeśli jednak doposażymy samochód do dzisiejszych oczekiwań, robi się mniej ciekawie, bo za testową odmianę trzeba zapłacić majątek – niemal 140 tys. zł, a to już nawet nie lekka przesada.

Nadwozie i wnętrze

Z zewnątrz Crossland prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Gdyby nie mniejsze gabaryty, można by go pomylić z większym i bardziej klasowym Grandlandem. Jak na prawdziwego crossovera przystało, Crossland ma cały dół nadwozia osłonięty plastikowymi elementami. Co prawda nie ma opcji, by zamówić napęd 4×4, ale wygląda, jakby taka możliwość była. Dwukolorowe nadwozie prezentuje się bardzo dobrze. Całości dopełniają również atrakcyjne felgi. Wnętrze to niemal kopia deski z większego Grandlanda.

Cały kokpit zbudowano wokół 8-calowego wyświetlacza umieszczonego centralnie. Dookoła rozmieszczono nawiewy oraz panel do obsługi ekranu. Poniżej znajdziemy konsoletkę sterującą klimatyzacją. Na plus dla Crosslanda na pewno trzeba zaliczyć fotele. Są o wiele bardziej miękkie, niż gdybym się spodziewał, komfortowe i z bardzo rozległą możliwością ustawienia.

Do tego fajna kierownica, dużo miejsca nad głową i spory bagażnik, w który można spokojnie spakować trzyosobową rodzinę na tygodniowy urlop. Minusem na pewno jest wąska kabina, co szczególnie daje się we znaki, gdy na przednich fotelach zasiądzie dwóch rosłych pasażerów. Obijanie łokciami jest wtedy na porządku dziennym.

Silnik i skrzynia biegów

Pod maską testowego Opla znalazł się silnik diesla o pojemności 1,5 l, z którego wykrzesano skromne 120 KM. Moc przenosi jedynie na przednią oś 6-biegowy automat. Jednostka napędowa ma dwa, skrajnie różne oblicza. Jeśli delikatnie obchodzimy się z gazem, odwdzięcza się niskim zapotrzebowaniem na paliwo.

Jednak gdy jeździmy normalnie, diesel pali tyle, co benzyna, i jest o całe wieki wolniejszy. Auto do setki przyspiesza w 11,5 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 183 km/h. Reasumując, z tego silnika zadowoleni będą jedynie starsi panowie i panie, którzy nie muszą się już nigdzie spieszyć.

Zawieszenie i komfort jazdy

Zawieszenie Crosslanda X może nie jest przesadnie sztywne, ale dość mizernie radzi sobie z tłumieniem nierówności. Robi to głośno i samochód traci przy tym na stabilności. Na gładkich asfaltach auto prowadzi się pewnie i bardzo przewidywalnie. Przy dość wysokim „wzroście” nie ma tendencji do nadmiernych przechyłów, nawet na skutek silniejszych powiewów bocznego wiatru. Kabina jest przyzwoicie wyciszona, a odgłos silnika we znaki daje się tylko tuż po jego uruchomieniu.

Wyposażenie i cena

Najtańszy Crossland X kosztuje 63400 zł. Wersja Ellite, którą jeździliśmy w czasie testu była bardzo dobrze wyposażona, choć nie topowa. Na jej pokładzie znalazło się miejsce m.in. dla automatycznej klimatyzacji, systemu nawigacji satelitarnej, wielofunkcyjnej kierownicy, skórzanej tapicerki, podgrzewanych foteli, tempomatu, czy elektronicznych asystentów jazdy. Tak skonfigurowane auto kosztuje niemal 140 tys. zł.