Opozycja znowu przegrała

Prokuratura Rejonowa w Parczewie umorzyła postępowanie w sprawie nieprawidłowości finansowych, których miały dopuszczać się władze gminy Hanna, w tym wójt, skarbnik, sekretarz i kierownicy referatów. Śledczy nie doszukali się w działaniach tych osób znamion przestępstwa, o czym przekonana była opozycja wójt Kowalik, która złożyła zawiadomienie w tej sprawie.

Ta kadencja jest najcięższa dla wójt Grażyny Kowalik. Wszystko przez to, że w radzie więcej głosów ma opozycja, która na każdym kroku próbuje uprzykrzyć życie Kowalik. Tu przypomnieć należy, że gros jej przeciwników w radzie to byli lub obecni nauczyciele, czyli grupa zawodowa, która ma wielki żal do wójt, że ta „sprywatyzowała” gminną oświatę, pozbawiając pedagogów praw i przywilejów, o obniżce zarobków już nie wspominając. Dlatego niemal na każdej sesji opozycja podejmuje temat przywrócenia szkół pod skrzydła gminy i korzysta z każdej okazji, by dopiec wójt Kowalik.

Takim przytykiem było obniżenie jej pensji oraz zawiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez wójt i podległych jej pracowników Urzędu Gminy. Co ciekawe, opozycja nigdy oficjalnie nie przyznała się, że to ona powiadomiła śledczych o nieprawidłowościach w urzędzie, choć na sesji takie pytania padały. Nam wiadomo, że pod donosem podpisało się sześcioro przeciwnych wójt radnych. W zawiadomieniu informowali oni, że wójt oraz podlegli jej urzędnicy dopuścili się szeregu nieprawidłowości – od wypłaty zawyżonej subwencji dla szkoły stowarzyszeniowej, przez bezpodstawne umarzanie podatku, po nieprawidłowości przy zwrocie akcyzy dla rolników. Donos był pokłosiem raportu RIO, który skontrolował prace urzędu w latach 2013-2014 i wykazał szereg nieprawidłowości w gospodarowaniu publicznymi finansami.
Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Parczewie. – Postępowanie było prowadzone w kierunku art. 231, p. 2, czyli przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, co było zagrożone karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności – mówi Urszula Szymańska, szefowa parczewskiej prokuratury. – Według zawiadamiających, przestępstwo miało zaistnieć od 2011 roku do czerwca roku 2015, a dopuścić się go miała wójt gminy Hanna, sekretarz, skarbnik oraz kierownicy kilku referatów poprzez prowadzenie nieprawidłowej dokumentacji, złe naliczanie podatków, zwolnień i ulg, złe klasyfikowanie dotacji oświatowej oraz nienależne wypłaty zwrotu akcyzy. Po przesłuchaniu świadków i osób zgłaszających te nieprawidłowości prokuratorowi trudno było dopatrzyć się w postępowaniu urzędników znamion przestępstwa. Trudno też było mu zarzucić im działanie z bezpośrednim zamiarem osiągnięcia korzyści. Stwierdzono natomiast, że błędy w finansach były wynikiem odmiennej interpretacji przepisów przez urzędników, choć podkreślić należy, że w wyniku zaleceń wszystkie one zostały już naprawione – wyjaśnia pani prokurator.
– Byłam przekonana, że nikt z moich pracowników nie przekroczył swoich uprawnień oraz że w żadnym wypadku nie działał na szkodę gminy – mówi Kowalik. – Tyczy to się również mojej osoby, ponieważ potencjalne zarzuty miałyby uderzyć głównie we mnie. Warto wspomnieć, że w ubiegłym roku kontrolowała nas Regionalna Izba Obrachunkowa. Gdyby faktycznie były takie zaniedbania z naszej strony jak twierdzą radni, to RIO w pierwszej kolejności skierowałaby się do prokuratury o zbadanie przekroczenia uprawnień z naszej strony. Skoro tego nie zrobiła to oczywistym było, że nie znalazła ku temu żadnych podstaw. Moi radni opozycyjni uważają jednak inaczej, co tylko świadczy o ich brakach w logicznym myśleniu. W związku z faktem, iż moim obowiązkiem jest chronić dobre imię swoich pracowników, rozważam skierowanie sprawy do sądu o zniesławienie nas przez skarżących radnych, tzn. Kazimierza Czekiejdę, Grzegorza Ostrowskiego, Mariannę Jakubiuk, Katarzynę Walczuk, Marię Baj, Mariusza Oleszczuka oraz radną powiatową Danutę Pawluk – dodaje wójt. (bm)