Oskarżeni po latach od skoku na skład celny są oskarżeni

Wyłamali kratę, wybili szybę, zasłonili czujkę alarmową i wynieśli towar. Jeden powiesił się w celi, przeciwko jego trzem kompanom prokuratura wystosowała teraz do sądu akt oskarżenia. Chodzi o włamanie do składu celnego sprzed siedmiu lat.

O tym, że po latach śledczym z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej udało się w końcu rozwiązać zagadkę skoku na skład celny na trasie do Dorohuska z 2012 roku, pisaliśmy jako pierwsi pod koniec września, kiedy to okazało się, że słynny chełmski przedsiębiorca i gangster, Radosław M. ps. „Malwa”, ponownie trafił do aresztu – właśnie pod zarzutem udziału w tym włamaniu (zaraz potem powiesił się w celi).

Sprawę początkowo prowadziła chełmska prokuratura, po roku jednak postępowanie zostało umorzone wobec niewykrycia sprawców. Dokładnie 14 sierpnia br. lubelscy śledczy zabrali z Chełma materiały i dołączyli je do swojego postępowania (trop udało się znaleźć dzięki podejrzanym w innej sprawie, którzy licząc na złagodzenie kary, „wsypali” kolegów). O dokonanie kradzieży z włamaniem prokurator oskarżył Grzegorza K., Edwarda K. oraz Przemysława M. (wszyscy zostali tymczasowo aresztowani), a o paserstwo – Łukasza R. Akt oskarżenia przeciwko całej czwórce trafił właśnie do Sądu Rejonowego w Chełmie.

Jak wynika z ustaleń śledczych, przestępcy spotkali się w sobotę przed włamaniem. Padło hasło szybkiego zysku, dzięki Edwardowi K., który mieszkał w okolicy składu i znał teren. Zebrali zaufanych ludzi, kupili pięć telefonów komórkowych na kartę i jasno wyznaczyli sobie zadania i role. W nocy z 24 na 25 marca 2012 r. spotkali się w Brzeźnie, gdzie mieszkał jeden z nich, a następnie – dwoma samochodami – pojechali do magazynu celników. Jedni zaparkowali kilometr dalej i czekali na sygnał. Drudzy podeszli i prowizoryczną kotarą zasłonili czujkę alarmową, wyłamali kratę, wybili szybę i weszli do magazynu.

– Pudełka papierosów wyrzucali z budynku, a następnie pakowali do samochodu i przewozili na posesję w pobliskiej miejscowości. Prokurator ustalił, że wszystkie skradzione papierosy nabył Łukasz R. – informuje Maciej Florkiewicz, naczelnik lubelskiego wydziału departamentu Prokuratury Krajowej.

Następnej nocy (z 25 na 26 marca) pojechali po raz drugi. Tym razem jednak jeden z nich niechcący uruchomił alarm, więc musieli uciekać. Łącznie jednak zdołali wynieść z magazynu celników ponad 146 tysięcy paczek papierosów o wartości ponad 1,4 miliona złotych. Przez lata byli bezkarni, teraz grozi im do 10 lat więzienia. Zgodnie z art. 294 kodeksu karnego, czyli w przypadku paserstwa mienia o znacznej wartości, Łukaszowi R. grozi nie 5, a również 10 lat pozbawienia wolności. (pc)