Ostatnia wojna Wyklętych?

Byli najbardziej nieprzejednaną organizacją podziemia antykomunistycznego. Wcześniej, podczas okupacji niemieckiej, zdarzało im się uważać hitlerowców za mniejsze zło niż nadchodzących Sowietów. Narodowe Siły Zbrojne do dziś budzą żywe emocje, wywołując oskarżenia o przestępstwa wojenne (jak pogrom ukraińskich mieszkańców podchełmskich Wierzchowin), ale i przyciągając młodzież swą heroiczną legendą.


Historycy zauważają, że specyficznym rysem NSZ było równie radykalne prowadzenie walk wewnętrznych, co walka z wrogami zewnętrznymi. Narodowcy podczas wojny byli jedynymi, którzy… zastrzelili własnego komendanta głównego, gdy nie spodobał się jednej z ich frakcji. Wydaje się, że te same tradycje przetrwały w szeregach współczesnego Związku Żołnierzy NSZ, organizacji wyjątkowo skłóconej nawet jak na standardy polskiego ruchu kombatanckiego.

Nastoletni kombatanci

Związek trudno zresztą uznać za organizację ściśle kombatancką. Przeciwnie, prawdziwi weterani NSZ stanowią już… mniejszość jego członków. I wcale nie rodziny (jak w innych stowarzyszeniach tego typu, które dopuściły taką możliwość kontynuowania swojej misji), ale sympatycy idei nacjonalistycznego podziemia czy może raczej swoich o nim wyobrażeń. Od prawie dekady młodzi działacze, głównie ze środowiska Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej itp. angażują się w prace ZŻ NSZ. Z jednej strony opiekują się wiekowymi weteranami, przypominają działalność trzeciej największej formacji polskiego podziemia, organizują imprezy patriotyczne i rocznicowe oraz kultywują tradycję. Niestety, także tradycję dawnych rozłamów i walk wewnętrznych i to z zarzutami kryminalnymi w tle. Tyle tylko, że tym razem do siebie nie strzelają i nie wydają wzajemnie Niemcom…

Wzajemne donosy

…bo już wobec prokuratury i policji nie są tak dyskretni. Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ przez ostatnie miesiące prowadziła zakrojone na szeroką skalę działania, chcąc ustalić, czy obecne kierownictwo ZŻ NSZ nie dopuściło się wyłudzenia dotacji z Ministerstwa Obrony Narodowej w kwocie 49 500 zł na organizację „Obozu Sekcji Sportowo-Obronnej Związku Żołnierzy NSZ”. Jak bowiem dowiedzieli się śledczy, choć rozliczono go, deklarując uczestnictwo ok. 100 osób, w rzeczywistości miało być ich najwyżej dwadzieścia kilka. Prokuratura, rzecz jasna, nie zdradza przyczyn swoich wątpliwości ani źródeł informacji, jednak członkowie Związku są pewni, że miał miejsce „obywatelski donos” i to ze strony dawnych kolegów, czyli… poprzednich władz ZŻ NSZ. Ci zaprzeczają, podnosząc z kolei, że pod rządami obecnego prezesa „źle się dzieje”. Wśród zarzutów pojawia się i nadmierne upolitycznienie organizacji, przy zabieganiu o poparcie, a z nim i pieniężne wsparcie od organów administracji rządowej kierowanych przez Prawo i Sprawiedliwość.

PiS grilluje narodowców

Z kolei nie jest tajemnicą, że oponenci również nie stronią od politycznych sympatii, tyle, że lokują je raczej po stronie nowej siły – Konfederacji. Ta zaś od dłuższego czasu jest „grillowana” przez media obozu rządzącego, a organizacje z nią związane znalazły się w kręgu zainteresowań prokuratury, która np. ostatnio badała, czy Brygada Lubelska Obozu Narodowo-Radykalnego nie propagowała ideologii totalitarnej, przypominając o… rocznicy urodzin przedwojennego walońskiego nacjonalisty, Leona Degrelle’a czy kwestię wykorzystania dotacji przez Stowarzyszenie im. Kazimierza Wielkiego na organizację uroczystości rocznicowych wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie. Wracając do śledztwa w sprawie możliwego wyłudzenia przez ZŻ NSZ dotacji na organizację „Obozu Sekcji Sportowo-Obronnej Związku Żołnierzy NSZ”, początkowo wyglądało ono na bardzo rozwojowe, a lubelska prokuratura sprawnie przesłuchiwała kolejne ściągane z całego kraju osoby znajdujące się na listach uczestników obozu. Według wewnątrzorganizacyjnej opozycji nie wszyscy mieli potwierdzić, że brali w nim udział. Pod koniec czerwca postępowanie sprawie zostało jednak umorzone.

– Zakończyło się ono decyzją z dnia 27 czerwca 2019 r. o umorzeniu postępowania wobec braku znamion czynu zabronionego. Tym samym postanowieniem prokurator podjął także decyzję o umorzeniu postępowania w zakresie czynu polegającego na wprowadzeniu w błąd Ministerstwa Obrony Narodowej co do poniesionych wydatków i przedłożenia nierzetelnych sprawozdań dotyczących uzyskanych dotacji na rzecz Stowarzyszenia im. Kazimierza Wielkiego (kwota 58.100 zł) oraz Urzędu d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych (kwota 23.741 zł) na organizację uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie. W zakresie wątku drugiego (obozu zorganizowanego przez ZŻ NZS) zaś prokurator wskazał, że zgromadzone dowody nie dostarczyły podstaw do uznania, że doszło do wyłudzenia środków publicznych lub fałszowania dokumentacji – poinformowała prok. Agnieszka Kępka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.

Jak widać, kombatanci obracają całkiem sporymi pieniędzmi, nic więc dziwnego, że jest o co walczyć. Chodzi też o prestiż – wszak któż by nie chciał być ostatnim komendantem NSZ? Legenda tamtej organizacji jest wciąż żywa, może też służyć doraźnym celom politycznym – na przykład uwiarygodnieniu patriotyzmu zainteresowanej partii politycznej, stąd decyzja Prokuratury niczego bynajmniej w wewnętrznej wojnie narodowców nie kończy. Przeciwnie – teraz padają zarzuty o „załatwienie umorzenia” i domysły, czego za to będzie wymagać partia rządząca. Jedno jest pewne, choć chodzi w zasadzie tylko o tytuły i trochę budżetowych pieniędzy, nikt łatwo nie odpuści.

TAK