Ostra walka dzielnicowych radnych

Niepodzielona rezerwa celowa, brak propozycji do budżetu miasta, za to walka poprzez media społecznościowe i prokuraturę. Sprawy w radzie lubelskiej dzielnicy Kośminek wymknęły się spod kontroli, a energia społeczników podąża w złym kierunku. Tymczasem miasto zapewnia, że rada funkcjonuje normalnie.


Obecny szef zarządu dzielnicy ma postawione zarzuty prokuratorskie, dlatego przedstawiamy go jako Tomasza A. Miał on poświadczać nieprawdę na posiedzeniu rady we wrześniu minionego roku, na którym odwołano poprzedniego przewodniczącego, Mariusza Kasprzaka.
To właśnie od zmian w całym zarządzie dzielnicy na dobre zaognił się konflikt społeczników z Kośminka. Nowy zarząd dzielnicy wyjaśniał na łamach mediów, że decyzja o odwołaniu Kasprzaka związana była z nieefektywną pracą starego zarządu, a czarę goryczy przelał jego spór z mieszkańcami kamienicy przy ul. Skibińskiej, (którym Kasprzak, jako nowy właściciel budynku, podniósł najemcom kilkakrotnie czynsz, przyp.).

Dwóch radnych z zarzutami

Część radnych uznała, że ta sprawa negatywnie wpływa na wizerunek rady dzielnicy. Kasprzaka m.in. z tego powodu odwołano. Ale on nie pogodził się z tą decyzją. Zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Tomasza A. – Chodzi o posiedzenie z września minionego roku i poświadczenie nieprawdy przez pana A. – mówi Kasprzak. O szczegółach nie chciał rozmawiać. – Proszę pytać w prokuraturze – dodał.
– Zarzuty przedstawiono dwóm radnym dzielnicy, Tomaszowi A. i Grzegorzowi G. W obu przypadkach chodzi o poświadczenie nieprawdy w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej – wyjaśnia Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Chodzi o dokumenty z posiedzenia komisji rewizyjnej rady dzielnicy z września 2016 roku. Część radnych komisji dążyła do odwołania Kasprzaka z funkcji przewodniczącego zarządu. Mieli w tym celu poświadczyć nieprawdę w dokumentach, wskazując osobę, która faktycznie nie uczestniczyła w posiedzeniu.
Zarzuty z art. 271 Kodeksu karnego, paragraf 3 grożą poważnymi konsekwencjami: „jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w par. 1 – poświadczenia nieprawdy co do okoliczności mającej znaczenie prawne – w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
– Wobec Tomasza A. zastosowano środek zapobiegawczy – nakaz powstrzymania się od pełnienia funkcji – dodaje prokurator Kępka. Nie zmienia to faktu, że zarząd i cała rada dzielnicy mogą funkcjonować normalnie.
W zakładce „Rady dzielnic” na stronie internetowej Urzędu Miasta Lublin obaj podejrzani figurują na liście radnych, z imienia i nazwiska.
Zapytaliśmy szefa zarządu dzielnicy o komentarz w sprawie zarzutów. – „Nie złamałem prawa. Czekam spokojnie na rozstrzygnięcie śledztwa. Co do odwołania przewodniczącego, na posiedzeniu komisji rewizyjnej głosowało za tym osiem osób. Z uwagi na toczące się śledztwo nie chcę tego szerzej komentować” – stwierdził Tomasz A.
Poprosiliśmy także o odniesienie się do bieżących spraw z Kośminka. – Mamy za sobą ostatnich pięć posiedzeń w obecności policji, straży miejskiej czy sekretarza miasta. Próbujemy działać, rozmawiać, ale podejście byłego zarządu i kilku innych radnych rozbija naszą radę. To opozycja totalna. Nie możemy ustępować, bo ktoś nas straszy – mówi.

Rezerwa przepadnie?

Rada dzielnicy nie zdołała dotąd podzielić rezerwy celowej. Nie przesłała też do ratusza wniosków do przyszłorocznego budżetu miasta. Radni, którzy są skupieni wokół byłego przewodniczącego Kasprzaka, nie zgadzają się z propozycjami radnych popierających nowego szefa zarządu.
Terminu kolejnego posiedzenia rady nie znamy. Aby środki nie przepadły, społecznicy, muszą osiągnąć porozumienie. Jedna z „frakcji” prosi nawet prezydenta o wsparcie w… zwołaniu rady. – „Grupa członków rady dzielnicy złożyła na ręce prezydenta Lublina wniosek o wsparcie w zwołaniu rady dzielnicy, by można było podzielić rezerwę celową z 2017 roku i przegłosować wnioski do budżetu miasta Lublin na 2018 rok” – poinformował radny Kasprzak w mediach społecznościowych.
– To hipokryzja. Najpierw część radnych zrywa kworum przy podziale rezerwy celowej, a teraz proszą o zwołanie posiedzenia? – komentuje całą sytuację Tomasz A.

Pracują normalnie?

W urzędzie miasta zapewniają, że na Kośminku rada pracuje zgodnie ze statutem. – Są pewne perturbacje dotyczące osób funkcyjnych. Nadal jest przewodnicząca, rezygnację złożyło dwóch zastępców. Nie przewidujemy działań związanych z brakiem organów rady. Nie ma też takich przesłanek, by najstarszy radny zwoływał radę – mówił na ostatniej sesji Andrzej Wojewódzki, sekretarz miasta. Taka sytuacja miała już miejsce na Felinie.
Ratusz przygląda się sytuacji w radzie. Mało prawdopodobne jest to, by społecznicy poszli na kompromis i zasiedli do rozmów o potrzebach Kośminka. Czy kolejne posiedzenie rady przyniesie rozwiązanie i jak potoczy się sprawa radnych z zarzutami, czas pokaże…
Do sprawy wrócimy.
BARTŁOMIEJ CHUDY