Oświata rozpala samorządowców

Aż 17 mln zł może kosztować przystosowanie lubelskich szkół do wprowadzanej przez rząd reformy oświaty. Radni rządzącej Lublinem koalicji (PO i Wspólnego Lublina) przegłosowali na ostatniej sesji rady miasta apel do premier Beaty Szydło o dołożenie w przyszłym roku takiej kwoty do lubelskiej oświaty. Radni klubu PiS apelu nie poparli uznając go za akt politycznej awantury.
Wydziały Oświaty i Wychowania oraz Wydział Inwestycji i Remontów UM Lublin oszacowały, że miastu potrzeba dodatkowo ok. 17 milionów złotych na wprowadzenie reformy oświaty w Lublinie. Środki zostałyby wydatkowane przede wszystkim na dostosowanie sal do nauki fizyki i dygestoriów chemicznych. – Uważam, że i tak jest to kwota niedoszacowana – uważa Mariusz Banach, radny Wspólnego Lublina, z zawodu nauczyciel.
No i rozpoczęła się dyskusja
– Musicie się państwo zdecydować, albo chodzi o merytoryczną prośbę dotyczącą wsparcia finansowego w lubelskiej oświacie, albo o sprzeciw totalny – zaznaczał radny Mieczysław Ryba (PiS).
Bardzo negatywnie ocenił reformę radny Piotr Dreher (PO).
– W naszym budżecie nie ma na środków na jej realizację. Samorządy będą wykrwawiać się finansowo, żeby ją wdrożyć. Powiedzcie w gimnazjach przewidzianych do likwidacji, że jest ona dobra – mówił.
– Te 17 milionów złotych, o które wnosimy, to pieniądze na „zachciankę rządu” – mówił radny Leszek Daniewski (PO).

Opozycja dostrzega raczej potęgowanie konfliktu

Radni pisowskiej opozycji uznali natomiast, że koalicji używa tego apelu wyłącznie w charakterze politycznym i na ten apel… odpowiedzieli własnym stanowiskiem. – „Sprzeciwiamy się potęgowaniu konfliktu politycznego w Polsce” – czytał szef klubu radnych PiS. – „Dziwne, że dopiero teraz macie państwo wątpliwości. Minister Anna Zalewska była w Lublinie, byliście na spotkaniu z nią i o nic ją nie pytaliście – dodał.
Apel o wsparcie reformy oświaty kwotą 17 milionów złotych został przegłosowany większością 16 głosów koalicji PO-Wspólny Lublin. 15 radnych PiS zagłosowało przeciw.
– Chcieliśmy wyrazić swój sprzeciw wobec przyjętej przez sejm głosami Prawa i Sprawiedliwości reformy edukacji. Protestujemy przeciwko temu, co za moment dotknie tysiące dzieci, rodziców i nauczycieli, czyli chaosowi w polskich szkołach – stwierdził potem na spotkaniu z dziennikarzami Michał Krawczyk, radny PO. – Ta reforma nikomu nie jest potrzebna – dodał.
Radni PiS mają na ten temat inne zdanie, wskazując, że Lublin i tak dostanie większe środki na szkoły z powodu subwencji oświatowej wynoszącej 410 milionów złotych, która w tym roku obejmuje dzieci sześcioletnie.

Prezydencie, nie podpisuj…

Osobny apel wystosowali do prezydenta Andrzeja Dudy w połowie grudnia samorządowcy, zrzeszeni w ogólnopolskiej organizacji gmin i powiatów
– Zwróciliśmy się do Prezydenta RP z prośbą o rozważnie możliwości niepodpisywania uchwalonej przez Sejm RP ustawy Prawo oświatowe. Do dziś nie mamy odpowiedzi – mówi Joanna Proniewicz, rzecznik prasowy Związku Miast Polskich, jednej z samorządowych organizacji, które wspólnie zaapelowały do prezydenta Dudy. W liście do głowy państwa samorządowcy zwracają uwagę na chaotyczne i zbyt szybkie tempo wprowadzanych zmian. Najważniejsze decyzje dotyczące przyszłego kształtu nowej sieci szkół powinny zapaść już w pierwszym kwartale 2017 roku, tak, by mogły wejść w życie od początku nowego roku szkolnego. – Naszym zdaniem nie jest to możliwe i może spowodować negatywne konsekwencje dla polskiej oświaty oraz niedobry odbiór społeczny – apelowali samorządowcy z tej ogólnopolskiej organizacji. (BCH, EM.K)

PiS wytyka

W ubiegły czwartek radni Prawa i Sprawiedliwości na specjalnie zwołanej konferencji zarzucili prezydentowi Krzysztofowi Żukowi niegospodarność i zadłużanie miasta, czego przykładem ma być brak 2 mln zł na wypłatę w 2016 roku nauczycielom wynagrodzeń za wypracowane nadgodziny.
– Przez szereg lat mówiliśmy o narastającym zadłużeniu Lublina. Przez koalicję i prezydenta byliśmy oskarżani, że wprowadzamy niepokoje społeczne – mówił na konferencji Tomasz Pitucha, szef klubu radnych PiS, dla których opóźnienie w wypłatach za nadgodziny jest dowodem na złą kondycję finansową miasta.
Ratusz przyznaje, że opóźnienie w wypłatach jest, ale zaledwie 2-3-dniowe i wszystkie zaległości zostaną uregulowane w pierwszych dniach Nowego Roku. Poślizg władze tłumaczą wzrostem poziomu wynagrodzeń w lubelskiej oświacie oraz wydatkami związanymi z koniecznością zatrudnienia dodatkowych psychologów i pedagogów w szkołach, co spowodowało wzrost wydatków na oświatę w stosunku do założonego na 2016 rok planu o ponad 8 mln zł. Jak zapewnia ratusz, ogólna sytuacja finansowa miasta jest dobra.