Oszuści się kłębią

Mieszkanka Mełgwi zareagowała w ubiegłym tygodniu na SMS-a od firmy kurierskiej z prośbą o dopłatę 50 gr do przesyłki. Straciła 5000 zł. W ostatnich tygodniach nie było dnia, żeby ktoś nie tracił pieniędzy z konta. Rekordzistka poniosła stratę w wysokości aż 230 000 zł.


Oszustwa internetowe w ostatnim czasie przybrały ogromną skalę. Przestępcy podszywają się pod firmy kurierskie, wyłudzają w punktach sprzedaży telefonów duplikaty naszych kart SIM, a nawet podrabiają strony portali podatkowych. – Miesięcznie ujawniamy 12 tys. do 15 tys. takich przypadków – alarmuje Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy. – Ale dużo takich strat jest nieujawnionych.

– Zwracamy uwagę klientów na konieczność reagowania w sytuacji podejrzenia nieprawidłowego działania urządzeń wykorzystywanych do autoryzacji i uwierzytelniania transakcji płatniczych. Zwracamy również uwagę dostawców usług płatniczych na konieczność zachowania szczególnej ostrożności w procesie realizacji dyspozycji zmiany haseł dostępu do kanałów bankowości internetowej klientów, składanych w sposób zdalny – podkreśla dr hab. Mariusz Golecki.

Jak się chronić? Przede wszystkim trzeba zacząć działać wtedy, gdy nasza karta SIM nagle przestanie działać. To może być pierwszy i najważniejszy sygnał, że stworzono jej duplikat.

W ten sposób w ostatnich dniach w ciągu kilku minut wyprowadzono z kont dwóch osób 650 tys. zł. W naszym regionie 58-letnia kobieta straciła w ubiegłym tygodniu 230 tys. zł.

Na początku ubiegłego tygodnia na numer komórkowy pokrzywdzonej 58-latki zadzwonił nieznajomy mężczyzna. Przedstawił się jako policjant prowadzący akcję przeciwko grupie wyłudzającej kredyty. Twierdził, że na dane kobiety złożony został przez sprawców wniosek o kredyt i istnieje konieczność zabezpieczenia jej wszystkich rachunków bankowych. Gwarantem tego miały być dokonane przez pokrzywdzoną przelewy na podane rachunki bankowe. Działania te miały być nadzorowane przez prokuratora, a środki już następnego dnia miały został zwrócone na konto 58-latki.

– Niestety, pokrzywdzona uwierzyła telefonicznemu rozmówcy wykonując jego polecenia. Instruowana przez sprawcę dokonywała przelewów w oddziałach banków oraz przez bankowość internetową. W efekcie dokonała kilkunastu przelewów na łączną kwotę ponad 230 tysięcy złotych. Gdy podczas trwającej kilka godzin „akcji” kobieta zaczynała mieć wątpliwości sprawca podawał dodatkowe numery, które jak twierdził należały do prokuratora i funkcjonariusza prowadzącego sprawę.

Oczywiście osoby te potwierdzały wiarygodność telefonicznego rozmówcy. Kiedy 58-latka zdała sobie sprawę, iż padła ofiarą oszustów sprawę zgłosiła organom ścigania – mówi komisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla. – Pamiętajmy: policjanci nie odbierają nigdy od nikogo pieniędzy, nie przyjmują pieniędzy na przechowanie i nie zabezpieczają ich na specjalnych kontach. Policjanci nie angażują postronnych osób w „tajne akcje” – dodaje pani komisarz. (l)