Palą jak zawsze

Łuna ognia nad polami to na wiosnę, niestety, niemal codzienny widok

Choć w dobie epidemii koronawirusa wszystkie służby mundurowe i ratunkowe, w tym strażacy, mają pełne ręce roboty, to część rolników na to nie patrzy i jak zwykle wiosną nagminnie wypalają trawy. W samym powiecie świdnickim spłonęło już ponad 90 ha łąk, a strażacy musieli wyjeżdżać do takich pożarów już niemal 90 razy. MSWiA, Straż Pożarna i Lasy Państwowe ruszyły z kolejną edycją ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „Stop pożarom traw”.


W ubiegłym roku na ogólną liczbę 153 520 pożarów odnotowanych w całym kraju, aż 55 912, czyli ponad jedna trzecia, było pożarami łąk i nieużytków rolnych (36,4% wszystkich pożarów). Pożary te objęły powierzchnię 24 151 ha. Zginęło w nich 10 osób, a 140 odniosło obrażenia. Straty po pożarach łąk i nieużytków wyceniono na  40 974 800 złotych. Nic nie pomagają apele i informacje, że wypalanie traw niszczy ekosystem i zmniejsza plany.

Sprawców nie odstraszają nawet grożące za to kary. Nie inaczej jest w tym roku. Choć strażacy i wszystkie służby ratunkowe są dodatkowo obciążone pracą w związku z epidemią koronawirusa, nawet to nie jest w stanie powstrzymać rolników od podpalania nieużytków i angażowania strażaków do ich gaszenia. – Pierwsze pożary traw zaczęły się pod koniec lutego i nie ma dnia, by strażacy nie musieli wyjeżdżać do ich gaszenia.

Do 3 kwietnia odnotowaliśmy 87 pożarów traw. Ich przyczyną było celowe podpalenie. W ich gaszenia zaangażowanych było 1282 strażaków PSP i OSP i 265 pojazdów. Łącznie spłonęło dotąd 90,54 ha traw – mówi st. kpt. Paweł Dańko, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdniku.

Najwięcej pożarów, 61, odnotowano w gminie Trawniki. W gminie Piaski 16, Mełgiew – 6, Rybczewice – 3 i jeden na terenie gminy Świdnik.

Świdniccy strażacy jak co roku włączyli się w prowadzoną przez resort spraw wewnętrznych i administracji kampanię „Stop pożarom traw” i związaną z nią akcję uświadamiania zagrożeń, jakie niesie ze sobą jej wypalanie. JN