Paradoks Dudy

Awantura wokół ustaw sądowych tak już chyba wszystkich wymęczyła, że w końcu musiało dojść do przesilenia. Gdy na sesji Sejmiku Województwa Lubelskiego doszło do procedowania zgłoszonego przez radnego Adama Wasilewskiego (PO) stanowiska – apelu do prezydenta RP, było już po wecie, zgłoszonym przez Andrzeja Dudę.


W tej sytuacji koalicja PO-PSL zaproponowała szybkie przeredagowanie dokumentu tak, by stanowił on… podziękowanie dla głowy państwa za podjętą decyzję. I mieliśmy do czynienia z kuriozum – nie pierwszym przecież w naszym lokalnym mini-parlamencie. To rajcowie PO i PSL namawiali radnych PiS, by ci zgodzili się poprzeć… prezydenta z tego samego ugrupowania, podczas gdy Prawo i Sprawiedliwość wymawiało się od chwalenia Andrzeja Dudy. – Nie macie jeszcze instrukcji z centrali, co wam wolno uważać? – dowcipkowali radni PO. – Nie zgadzamy się po protu, że kolejny raz zaskakuje się nas projektami zgłaszanymi w ostatniej chwili – bronił, niezbyt jednak przekonująco, Andrzej Pruszkowski z PiS. – To są przecież kwestie merytoryczne, prawne i dość oczywiste dla każdego myślącego człowieka. Podobnie jak w środowiskach naukowych nie do pomyślenia byłoby, gdyby to politycy, w tym także ministrowie, arbitralnie decydowali np. o nominacjach profesorskich bez oglądania się na opinie samych zainteresowanych, ludzi nauki, wiedzy i doświadczenia. Podobnie i propozycje odnośnie zmian w sądownictwie są po prostu złe i niezgodne z logiką systemu prawnego w Polsce – przekonywał z kolei radny Wasilewski.

Zmęczeni krzykiem

Po języku walki i konfrontacji głosy nawołujące do spokoju i merytorycznej debaty stają się w ogóle coraz wyraźniejsze i donośniejsze. Gdy podczas jednego z kolejnych wieców KOD-u odczytywano „listy hańby” posłów PiS głosujących za kontrowersyjnymi ustawami nie słychać było typowego dla tych zgromadzeń aplauzu. A kiedy następnego dnia ten sam radny Wasilewski podkreślił w przemówieniu, że nie można nawet o zadeklarowanym przeciwniku politycznym mówić jego językiem, jeśli jest to język nienawiści – odpowiedzią były długie oklaski. Również próba zwołania wiecu popierającego reformę sądów, podjęta przez radnych miejskich PiS, nie przyniosła większego odzewu, a pod gmach lubelskiego sądu przyszło ledwo ok 40 osób. Wygląda więc na to, że chyba obie strony mają już dość nadmiernie podgrzewanego sporu. Czyżby wszystko co miano wykrzyczeć – wykrzyczano…? TAK