Park uratowany przed pożogą

O pożarach traw i zakrzaczeń w Zawadówce piszemy w każdym numerze od kilku już tygodni. Strażacy są przekonani, że grasuje tam seryjny podpalacz. W ubiegłym tygodniu płomienie niemal sięgnęły wysuszonego Poleskiego Parku Narodowego i gdyby nie szybka reakcja strażaków, nie można wykluczyć, że mielibyśmy tu powtórkę tragedii z Biebrzańskiego Parku Narodowego.

W czwartek (23 kwietnia) o godz. 21:20 jednostka OSP Urszulin kolejny raz została zadysponowana do gaszenia pożaru traw i zadrzewień w Zawadówce (gm. Urszulin). – W działaniach, oprócz naszej jednostki brały udział także: Jednostka Ratowniczo Gaśnicza z PSP we Włodawie oraz OSP Wola Wereszczyńska – mówi Andrzej Jung z OSP w Urszulinie. – Teren, na którym wybuchł pożar, graniczy z Poleskim Parkiem Narodowym.

To niezwykle cenny przyrodniczo obszar, do którego często utrudniony jest dojazd. Ze względu na brak opadów w naszej gminie w lasach jest bardzo sucho. Pożary rozwijają się błyskawicznie co znacznie utrudnia akcje gaśnicze. Pożar w połączeniu z silnym wiatrem to bardzo duże zagrożenie szybkiego rozprzestrzenienia się na ogromną przestrzeń, ale też niebezpieczeństwo dla ludzi i mienia.

Dlatego prosimy o ostrożne obchodzenie się z ogniem oraz czujność na zachowania ludzi wskazujące na chęć wypalania traw czy podpalenia – przestrzega Jung. Tym razem szybka reakcja strażaków nie pozwoliła na rozrzestrzenienie się pożogi, ale wystarczy tylko spojrzeć na zdjęcia, by stwierdzić jak wielkim żywiołem są palące się trawy.

Płomienie wysokie na kilka metrów rozprzestrzeniają się błyskawicznie, więc powtórka z Biebrzańskiego Parku Narodowego była tym razem bardzo blisko. Tym większe brawa należą się strażakom. (bm, fot. Andrzej Jung)