Pewni swego czy wątpią?

Wybory parlamentarne za miesiąc (13 października), ale kampania wyborcza w powiecie włodawskim bardzo mizerna. Czyżby miejscowi kandydaci wątpili w swoją szansę na zostanie posłem czy senatorem?

Największą, przynajmniej teoretycznie, szansę ma jedyny kandydat PiS w powiecie włodawskim – Mariusz Zańko. Jest jednak na liście dopiero dwudziesty i ma bardzo silną partyjną konkurencję, więc trudno mu będzie się przebić. Pamiętajmy jednak, że w naszym okręgu wyborczym jest do obsadzania 12 mandatów, zaś PiS-owi sondaże dają aż osiem.
Kolejnym kandydatem z teoretycznymi szansami na zasiadanie na Wiejskiej w Warszawie jest obecny starosta – Andrzej Romańczuk.

Na swojej liście partyjnej (PSL) ma dobre, szóste miejsce. Jest kandydatem dobrze rozpoznawalnym i dobrze kojarzącym się wyborcom. Jedyną wadą jest to, że obecnie PSL „nie ma brania”. A to powoduje, że ludowcom daje się co najwyżej jednego posła z naszego okręgu…

Z kolei lewica włodawska wystawiła aż dwoje kandydatów do sejmu. Jednak zarówno Łucja Pamulska (nr 8 na liście), jak i Jacek Chęć (nr 18) to typowi partyjni „dawcy organów”. Lewica w naszym okręgu z bardzo słabą listą może liczyć zapewne tylko na jeden mandat i pewnie nie będzie to nikt z „naszych”.

Z kolei lider opozycyjny Platforma Obywatelska wystawia mieszkańca powiatu włodawskiego do sejmu. Jest nim ekonomista z Suszna – Mariusz Kowalewski. Dostał jednak odległe, trzynaste miejsce na liście. Może zatem liczyć nie tyle na tysiące, co raczej setki głosów. Komitetowi Obywatelskiemu sondaże dają w naszym okręgu dwa mandaty.
Do senatu startuje także reprezentant powiatu włodawskiego Rafał Stachura.

Doktor nauk weterynaryjnych z Kolonii Kulczyn ma za kontrkandydata dobrze rozpoznawalnego prof. Józefa Zająca, który startuje z komitetu PiS. R. Stachura staje jednak w wyborcze szranki nie po raz pierwszy i wspierająca go opozycja liczy, że sprawi się niczym biblijny Dawid w walce z Goliatem. (pk)