Piękno koni i jeźdźców

Przez cztery dni, od minionego czwartku do niedzieli, w halach Międzynarodowych Targów Lubelskich trwały konkursy piątej już edycji CAVALIADY. Efekt? Tysiące zachwyconych widzów, bilety wysprzedane znacznie wcześniej, tłumy na trybunach od samego rana.
I choć CAVALIADY próżno byłoby szukać w niedawno przeprowadzonych plebiscytach lubelskich mediów w kategorii np. sportowe wydarzenie roku, to… fani jednoznacznie „zagłosowali nogami” za tym wydarzeniem.
Już w czwartek niemożliwy był zakup w kasach biletów na najbardziej atrakcyjne dni zawodów – sobotę i niedzielę. Pozostawała sprzedaż internetowa, lub kupno w sieci salonów EMPIK. Później było tylko gorzej. – Jaka szkoda, że biletów na dzisiejszy wieczór nie można już kupić nawet przez Internet – powiedziała nam w sobotę rano Agnieszka Branicka z Dominowa. Pani Agnieszka na zawody przyjechała z córką Kasią, uczennicą czwartej klasy i miłośniczką jazdy konnej. – Na szczęście mamy bilety na niedzielę, a córka właśnie dowiedziała się, że w Pszczelej Woli jest klasa jeździecka i… już wybrała szkołę średnią – dodała.
Na tegoroczną CAVALIADĘ, przyjechali jeźdźcy, których przez jakiś czas w Lublinie nie było. Pojawili się znowu Czech Ales Opatrny i Rosjanin Władimir Bieletskij. Nie zabrakło całej krajowej czołówki zawodników z Jarosławem Skrzyczyńskim – najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w rankingu Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej (FEI ).
Był oczywiście Paweł Jurkowski, jeździec zwany „ambasadorem Lubelszczyzny w Niemczech”. Pan Paweł, rodem lublinianin, od lat mieszka i startuje w Niemczech, ale zawsze reprezentuje Polskę i Lubelski Klub Jeździecki, którego jest wychowankiem.

Kolejnym widowiskowym punktem czwartkowego programu CAVALIADY była rywalizacja w ujeżdżaniu. Lubelskiej publiczności zaprezentowało się dziewięć koni, dosiadanych wyłącznie przez amazonki. Pierwsze pary poprawnie wykonały program przejazdu klasy CC „Świętego Jerzego”, ale ruchem specjalnie nie zachwyciły. Dopiero Don Joaquin, dosiadany przez dawną zawodniczkę LKJ Elżbietę Liberdę, pokazał wspaniałe chody „z nadgarstka”. Równie pięknie szedł siwy Chester pod Agnieszką Dutką (KJ Hubert) i Aqsel, na którym jechała Emilia Jach (KJ Legia Kozielska Warszawa). Sędziowie najlepiej ocenili Emilię Jach, druga była Elżbieta Liberda, trzecia Agnieszka Dutka.

Później na halę wyjechały zaprzęgi czterokonne rywalizujące w Halowym Pucharze Polski. Pięciu utytułowanych zawodników prowadząc swoje konie dokonywało cudów zręczności. Było nie mniej szybko i widowiskowo niż podczas rywalizacji zaprzęgów parokonnych w poprzednich CAVALIADACH. W chwili oddawania tego numeru „Nowego Tygodnia” do druku zawody jeszcze trwały. Obszerną relację zamieścimy w następnym wydaniu NT.
Jan Achremowicz