Pieniądze to nie wszystko

NIK musiała aż przeprowadzić specjalną serię kontroli, żeby ustalić to, co wie każdy pacjent w Polsce: „Zwiększanie nakładów na świadczenia zdrowotne i tworzenie kolejnych programów nie przynosi oczekiwanych efektów: kolejki pacjentów do lekarzy nie maleją, nie skraca się też czas oczekiwania na większość zabiegów”.

Kolejki rosną

Nie posiadając się ze zdumienia kontrolerzy dowiedzieli się, że chociaż do systemu wciąż dosypywane są kolejne miliardy złotych, to nadal nie działa on sprawnie. Może więc nie tylko w brakach finansowych, ale w samej organizacji (także kosztów) tkwi problem? Tym bardziej, że z tej samej informacji NIK dowiadujemy się równocześnie, że „blisko 90 proc. szpitali deklaruje, że mogłaby wykonywać więcej zabiegów bez zwiększania zatrudnienia i zakupu dodatkowego sprzętu, a zawarte kontrakty mogłyby być wyższe o ok. 18 proc.”.
Nie pomogło zatem ani dodatkowe 4,4 mld zł (w ubiegłym roku), ani wprowadzenie (przez poprzedni rząd) okrzyczanego „pakietu kolejkowego”. Szczególnie dotkliwe jest, że jeszcze dłużej, niż poprzednio trzeba czekać na te porady specjalistyczne, których już wcześniej w zasadzie nie dawało się doczekać. Dla przykładu w endokrynologii czas oczekiwania wzrósł o 21 dni, w otorynolaryngologii dziecięcej – o 40, a na rehabilitacji – aż o 62 dni!

Chore nierówności

Co gorsza, mimo formalnej równości pacjentów system trzeszczy, bo mamy w nim równych i równiejszych. „NIK zwraca uwagę, że w 2015 r. NFZ nie zapewnił równego dostępu do świadczeń zdrowotnych dla wszystkich ubezpieczonych, co naruszało podstawową zasadę ustawy o świadczeniach, czyli zapewnienia ubezpieczonym równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej. Było to spowodowane m.in. nierównomiernym rozmieszczeniem kadry i placówek medycznych na terenie kraju” – ustaliły kontrole. Niestety, na Lubelszczyźnie nie mamy pod tym względem zbyt wielu powodów do radości „Lubelski OW NFZ wyróżnia negatywnie na tle pozostałych województw m.in. jeden z najdłuższych średni czas oczekiwania („przypadki stabilne”) do poradni endokrynologicznych dla dzieci” – czytamy w informacji. Na pocieszenie możemy jedynie dowiedzieć się, że np. lepiej niż niektóre inne województwa wypadamy pod względem tzw. opieki jednego dnia…

Żeby chorować dłużej – na przykład czekając na specjalistę lub protezę, trzeba jednak było mieć żelazne zdrowie. Na endoprotezoplastykę stawu biodrowego czeka się na Lubelszczyźnie 437 dni, stawu kolanowego – zaledwie „głupie” 371 dni, zaś na wszczepienie soczewki przy zaćmie – 363 dni. Problemów w takiej skali nie może rozwiązać ani wciąż marginalna „turystyka medyczna” (głównie do Czech z województw południowo-zachodniej Polski), ani udział świadczeniodawców prywatnych. Oczywiście NIK, jak to NIK, jako receptę na problemy z nadmiarem biurokracji, złą strukturą kosztów i złą organizacją proponuje jeszcze… więcej biurokracji i skomplikowanie organizacji, niemniej przecież nie od kontrolerów oczekujemy leczenia także tej chorej sytuacji służby zdrowia w Polsce (w tym na Lubelszczyźnie). Co innego kierownicy polityki medycznej – im jednak wyraźnie nowych pomysłów brakuje, stare zaś, jak widać, nie działają.TAK