Pies uratował życie samobójcy

Desperat żyje. To zasługa Amora

Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei słyszeli już odgłos zbliżającej się lokomotywy i widzieli w oddali światła. Jeszcze chwila, a na torach zginęliby i samobójca, i oni dwaj. Niemal w ostatnim momencie bohaterski pies uratował wszystkich.

Sytuacja była naprawdę poważna. 1 stycznia, po godz. 21, w rejonie przejazdu kolejowego u zbiegu ulic Złotej i Metalowej patrol SOK dostrzegł sylwetkę mężczyzny stojącego na torowisku. Rogatki były zamknięte, co znaczyło, że zaraz tamtędy będzie przejeżdżał pociąg. Mężczyzna tymczasem wcale nie reagował na krzyki i wezwania SOK-istów do zejścia z torów. Stał tam, mniej więcej 200 m od nich, w samej koszuli, czekając na pewną śmierć.

Funkcjonariusze weszli na torowisko i ruszyli w jego kierunku, by ściągnąć desperata w bezpieczne miejsce. Widząc to, mężczyzna ruszył przed siebie – zamierzał rzucić się pod pociąg i był gotów za wszelką cenę spełnić swe groźby. SOK-iści rzucili się w pogoń za nim, wtem usłyszeli charakterystyczny odgłos zbliżającego się pojazdu, a po chwili dostrzegli w oddali światła nadjeżdżającej maszyny. Nie było czasu na dalszą gonitwę i szamotanie się z samobójcą, wszyscy zginęliby na torach.

Kiedy człowiek zawodzi, do akcji wkracza pies. Jeden z SOK-istów, przewodnik, spuścił ze smyczy owczarka niemieckiego. Dzielny Amor, bo tak się wabi czworonożny funkcjonariusz, w ułamku sekundy dogonił samobójcę, skoczył na niego i obaj sturlali się w krzaki.

– Pies uratował mężczyźnie życie. Po chwili przejechała tamtędy lokomotywa – mówi komendant zmiany Piotr Stefaniuk z Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei.

Na miejsce zjechali policjanci i ratownicy. Okazało się, że niedoszłym samobójcą jest 24-latek z Chełma. Miał być pod wpływem alkoholu. Karetka przetransportowała go do szpitala na obserwacje. (pc)