PiS zmiecie wójtów?

Jeśli Prawo i Sprawiedliwość przeforsuje zmiany w ordynacji wyborczej, to spośród obecnych szefów samorządów w powiecie krasnostawskim tylko burmistrz Krasnegostawu Hanna Mazurkiewicz i wójt Izbicy Jerzy Lewczuk będą mogli kandydować w wyborach samorządowych 2018 r. Pozostali pożegnają się z posadami.

Obecna kadencja jest pierwszą w samorządowej działalności Hanny Mazurkiewicz i Jerzego Lewczuka. Tylko ta dwójka przetrwałaby więc po zmianach, jakie w ordynacji wyborczej planuje wprowadzić Prawo i Sprawiedliwość. Rządząca samodzielnie partia Jarosława Kaczyńskiego chce, by prezydenci, burmistrzowie oraz wójtowie mogli sprawować swoje funkcje jedynie przez dwie kolejne kadencje. Od nowych wyborów kadencja miałaby trwać pięć lat.
Sęk w tym, że PiS planuje, by dwukadencyjność dotyczyła samorządowców już sprawujących władzę, a w takiej sytuacji w powiecie krasnostawskim jedynie burmistrz Krasnegostawu i wójt Izbicy mogliby wziąć udział w najbliższych wyborach samorządowych. Mają się one odbyć jesienią 2018 r. Ponownie o fotel wójta nie mogliby ubiegać się: Janusz Korczyński – wójt gminy Krasnystaw (na stanowisku od 37 lat), Leszek Proskura – wójt Siennicy Różanej (po raz pierwszy wybrany na wójta przez mieszkańców w 2002 r.), Tadeusz Chruściel – wójt Fajsławic (na stanowisku ponad 15 lat), Tadeusz Zdunek – wójt Rudnika (też ponad 15 lat na stanowisku), Jacek Lis – wójt Żółkiewki (od 2008 r.), a także Marek Kasprzak – wójt Gorzkowa, Jan Kuchta – wójt Łopiennika Górnego i Małgorzata Sapiecha – wójt Kraśniczyna, którzy rządzą drugą kadencję. O ile Janusz Korczyński ogłosił, że i tak nie zamierza ponownie kandydować na wójta, o tyle pozostali włodarze wciąż z powodzeniem mogliby starać się o reelekcję.

– Nie podoba mi się to, co robi Prawo i Sprawiedliwość. I nie chodzi o to, że akurat ja nie będę mógł startować w kolejnych wyborach samorządowych – komentuje plany rządzącej partii Jacek Lis, wójt Żółkiewki. – Po prostu, to prawo jest niesprawiedliwe. Skoro już wprowadzać kadencyjność to także w sejmie i senacie. Są posłowie sprawujący swoją funkcję ponad 20 lat i to PiS-owi nie przeszkadza. Inna sprawa, że dwukadencyjność będzie szkodliwa. Po co burmistrz czy wójt sprawujący władzę drugą kadencję ma starać się zrobić coś dobrego dla gminy, miasta, skoro już na następną kadencję nie będzie mógł kandydować? To nie mobilizuje do lepszej pracy – dodaje.
Według wójta Żółkiewki, PiS chce też złamać podstawową zasadę mówiącą o tym, że prawo nie może działać wstecz. – Po raz pierwszy w swoim życiu spotykam się z sytuacją, że ktoś chce wprowadzić jakieś przepisy, niedziałające od dnia przyjęcia do przodu, tylko do tyłu – zauważa. – Najważniejszy głos w sprawie wyborów, kto powinien być wójtem, czy prezydentem powinni mieć mieszkańcy. Jak chcą, by ktoś rządził 20 lat i więcej, bo dobrze sprawuje swoją funkcję, to nikomu nic do tego. To ludzie powinni decydować, a nie jakieś przepisy – dodaje wójt Żółkiewki.

Podobnego zdania jest Jan Kuchta. Wójt Łopiennika Górnego mówi, że ze spokojem przygląda się temu, co robi PiS, na razie tym się nie przejmuje, ale uważa, że kadencyjność nie przyniesie nic dobrego. Podobnie jak Lis, Kuchta wspomina o braku motywacji do lepszej pracy, w przypadku gdy wie się, że nie można już kandydować w kolejnych wyborach. – Nowe przepisy sprawią, że dla wielu włodarzy ważna będzie tylko ta pierwsza kadencja. Trzeba coś zrobić, by ludzie wybrali mnie na drugą, a potem po co się starać, skoro i tak już nie będę mógł kandydować? Może nie wszyscy by tak podchodzili do rządzenia, ale na pewno wielu mogłoby tak sobie pomyśleć – mówi wójt Łopiennika.
Kuchta ma dla rządzących inną propozycję. – W sejmie siedzi wielu artystów, sportowców, celebrytów, niekoniecznie znających się na prawie i rządzeniu. A może lepiej byłoby zrobić tak, jak we Francji? Tam, żeby zostać posłem, trzeba najpierw popracować w samorządzie, nabrać doświadczenia – mówi Kuchta.
Nieco mniej krytyczny wobec pomysłu PiS-u jest Leszek Proskura. Wójt Siennicy Różanej sam jednak zauważa, że już się narządził. – Jak wprowadzą kadencyjność to ja to uszanuję, na razie jednak nie myślę o tym, jeszcze wiele się może zdarzyć – komentuje Proskura.
A już za tydzień na łamach Nowego Tygodnia po raz pierwszy giełda nazwisk potencjalnych kandydatów na wójtów gmin i burmistrza Krasnegostawu w wyborach samorządowych 2018 r. Przyszłoroczne wybory zapowiadają się niezwykle ciekawie. (kg)