Płacze i płaci

Wodomierz wskazał, że w sklepie z materiałami budowlanymi zużyto w ciągu dwóch miesięcy ponad dziewięćdziesiąt metrów sześciennych wody. – Nie wiem, za co mam płacić, bo nie zużyłem tak ogromnej ilości wody. Przyzwyczaiłem się już, że Chełm to miasto nieprzyjazne dla mniejszych przedsiębiorców – mówi rozgoryczony właściciel sklepu.

Właściciel Przedsiębiorstwa Wielobranżowego Hen-Bud w Chełmie przecierał oczy ze zdumienia, gdy latem 2017 roku zobaczył rachunek za wodę i odprowadzanie ścieków. Faktura opiewała na 878 zł. Wynikało z niej, że w prowadzonym przez przedsiębiorcę sklepie z materiałami budowlanymi przy ul. Kolejowej zużyto dziewięćdziesiąt jeden metrów sześciennych wody. Właściciel sklepu stwierdził, że musiało dojść do pomyłki, bo zazwyczaj zużywał najwyżej sześć metrów sześciennych wody. Nie rozumiał, skąd wzięła się tak ogromna różnica, dlatego złożył reklamację do Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie. Odpisano mu, że wodomierz posiada tzw. aktualną cechę legalizacyjną i powinien działać jak należy. Poinformowano go też, że jeśli ma wątpliwości, co do sprawności wodomierza, Obwodowy Urząd Miar może przeprowadzić ekspertyzę. Tak też się stało. Według ekspertyzy urządzenie spełniało wszelkie wymogi. Przedsiębiorcę obciążono dodatkowo kosztami badania wodomierza tj. 369 zł. Mężczyzna zwrócił się do MPGK-u o umorzenie należności. Gotów był zapłacić rachunek według średniego zużycia wody z poprzednich miesięcy.
– W piśmie do MPGK napisałem, że to jakieś horrendalne nieporozumienie – mówi nasz rozmówca. – Takiej ilości wody nie zużyłem w ciągu dwóch lat, a co dopiero w ciągu dwóch miesięcy. Przecież ja na tej posesji nie mieszkam, tylko przebywam tam parę godzin dziennie. Nie zużywam wody do prania czy gotowania, a jedynie do mycia rąk po skorzystaniu z WC. Nie wiem, co było przedmiotem ekspertyzy i jaka jest możliwość zbadania ewentualnego przekręcenia się wodomierza po fakcie. Gdy założono nowy wodomierz zużycie wynosiło tyle, ile zazwyczaj czyli najwyżej kilka metrów sześciennych.
Ostatecznie naliczonych należności MPGK nie umorzył, tylko rozłożył na raty. Maciej Baranowski z chełmskiego MPGK zapewnia, że inaczej spółka nie mogła postąpić.
– Podstawą do naliczenia należności jest wskazanie wodomierza, który według ekspertyzy działał sprawnie – mówi Baranowski. – Jako spółka obracamy publicznymi pieniędzmi. Nie możemy umorzyć komuś należności, tylko dlatego, że ten ktoś zapewnia, iż nie zużył takiej ilości wody, jaką wskazuje wodomierz. Nie wiemy czy nie doszło do awarii i woda nie przeciekała do kanalizacji, nie dokręcono kranu albo czy nie zepsuła się spłuczka. Rozłożyliśmy należności na raty, tyle mogliśmy zrobić.
Właściciel sklepu jest rozgoryczony. Cała sytuacja kosztowała go sporo nerwów.
– Wciąż nie rozumiem, za co mam płacić – mówi nasz rozmówca. – Gdyby rzeczywiście doszło do awarii, przeciekania kranu, to taka ilość wody zalałaby cały budynek, a nic takiego nie miało miejsca. Jestem budowlańcem i wiem, że gdyby tyle wody przeciekło do kanalizacji wysadziłoby mi kostkę brukową przed sklepem. Mojego kolegę z Hrubieszowa, właściciela domu weselnego, spotkała podobna sytuacja. Po reklamacji skorygowano mu należności do średniego wymiaru z ostatnich miesięcy. W innych miastach mogą w ten sposób podchodzić do sprawy, ale Chełm jest miastem nieprzyjaznym dla inwestorów. Często traktuje się tu ich jak naciągaczy. Likwiduje się drobną działalność, wprowadza się jedynie sklepy wielkopowierzchniowe. Prowadzę działalność od trzydziestu pięciu lat i według mnie jest gorzej, niż było.
W sklepie Hen-Bud trwa wyprzedaż towarów. Jego właściciel nie wyklucza, że zamknie sklep. (mo)