Plagi na roli

Rolnicy mają w tym roku pod górkę. Wszystko sprzysięgło się przeciwko nim: afrykański pomór świń, najpierw susza, potem obfite deszcze i jeszcze śmiesznie niskie ceny skupu owoców.- Tyle problemów się nałożyło, plaga jakaś – płaczą.

Straty w miliony

– Zapowiadał się dobry sezon – mówi jeden z rolników z gminy Żmudź. – Nie było wiosennych przymrozków, które zdarzały się w poprzednich latach. Anomalia pogodowe doświadczają nas już od jakiegoś czasu, ale zawsze jest nadzieja, że będzie dobrze i zbierzemy dobry plon. A tymczasem mieliśmy straszną suszę. Złożyłem wniosek o szacowanie strat. Tak już było dwa lata temu. Wtedy dostałem preferencyjny kredyt, taki na niski procent. Teraz właśnie przypada czas, gdy muszę go spłacić, a przecież susza powtórzyła się i w tym roku znowu plon będzie złej jakości. Po suszy przyszły długotrwałe deszcze. Dla zboża to najgorsze. Deszcz wypłukuje ziarno, które dostało wilgoci, czernieje. Taka dola rolnika, że wciąż od czegoś uzależniony – od pogody, od pomocy rządzących, a tak naprawdę musi sobie radzić sam.

Gminy powiatu chełmskiego powołały komisje, które szacowały straty zgłoszone przez poszczególnych rolników. Według raportu Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego dotychczas straty zgłosili rolnicy z jedenastu gmin powiatu chełmskiego. Liczba gospodarstw rolnych, które poniosły straty w wyniku suszy wynosi 206, a powierzchnia upraw dotkniętych klęską to 3164 ha. Z kolei powierzchnia działek, na których szkody przekroczyły 70 proc. uprawy, to 194 ha. Szacunkowa wartość strat to 980 000 zł. Najgorzej pod tym względem było w gminie Siedliszcze, gdzie powierzchnia upraw zniszczonych w związku z suszą wyniosła 1413 ha. Ale liczba rolników, których uprawy ucierpiały z powodu suszy będzie o wiele wyższa, bo nie wszystkie gminy podsumowały straty i wysłały dane do wojewody. Do środy zrobiło to sześć gmin z powiatu chełmskiego.

– W programie pomocy dla poszkodowanych rolników są kredyty preferencyjne i ulgi w podatku rolnym lub w czynszach dzierżawnych – informuje Andrzej Szarlip z Biura Wojewody Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. – Jest również możliwe uruchomienie dodatkowej pomocy dla poszkodowanych rolników, ale decyzja zależy od Ministra Rolnictwa. Pomoc ta byłaby udzielana za pośrednictwem biur powiatowych ARiMR, na podstawie protokołów sporządzonych przez komisje.

Roman Kandziora, wójt gminy Kamień, informuje, że komisje szacujące straty u rolników pracowały bez przerwy od dwóch tygodni.

– Wniosków od rolników jest dużo – ponad sześćdziesiąt dziewięć. Komisje pracowały każdego dnia i wkrótce będą podsumowywać swoje prace – mówi wójt Kandziora. – W gminie Kamień z powodu suszy najbardziej ucierpiały zboża jare, ozime, rzepak.

Wirus wykańcza

Trudności, z jakimi w tym roku borykają się rolnicy, na co dzień monitorują pracownicy Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Chełmie. Ostatnio żniwa uniemożliwiły deszcze – mokrego zboża się nie kosi. Ale gdy tylko pojawiło się „okienko pogodowe” i na jakiś czas wyszło słońce, w skupach od razu utworzyły się ogromne kolejki. Rolnicy chcieli skorzystać, że kapryśna pogoda akurat im sprzyja i chcieli sprzedać plony. Koczowali pod jednym ze skupów nawet od trzeciej rano. Na ich sygnał pracownicy starostwa poprosili właścicieli skupu o wydłużenie godzin pracy. W starostwie z niepokojem obserwowali też niedawny protest rolników w niedalekim powiecie parczewskim, sprzeciwiających się wybijaniu zdrowych świń w ramach walki z afrykańskim pomorem świń. Zatrzymano tam auto, których jechali weterynarze, aby wybić stado kilkuset świń. W powiecie chełmskim sytuacja z ASF też staje się coraz gorsza, a desperacja hodowców coraz większa. Ognisk wirusa odnotowano już 22. Zdaniem inspektorów weterynarii, w ostatnim czasie liczba tych ognisk podejrzanie wzrosła. Mówi się, że niektórzy rolnicy, którzy trzymają po kilka sztuk świń, woleliby nawet, aby inspektorzy dokonali u nich uboju sanitarnego. W ten sposób mogliby uniknąć problemów, kwarantanny i zakazu wywozu z gospodarstwa rolnego płodów rolnych w sytuacji, gdyby wystąpiło u nich ASF.

– Rozpoczynają się żniwa, wyobraźmy sobie, że rolnik trzyma dwie świnie na własny użytek, właśnie zwiózł na podwórko przyczepy ze zbożem i nagle okazuje się, że ma u siebie ognisko ASF i nie może wywieźć nic ze swojego gospodarstwa rolnego – mówi jeden z naszych rozmówców. – Nie może sprzedać płodów rolnych, a musi zapłacić za kombajn, spłacić kredyty, KRUS, podatek gruntowy i inne zobowiązania. Ludzie boją się takiej sytuacji, której nigdy wcześniej, przed ASF, nawet nie brali pod uwagę.

Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii w Chełmie, mówi, że wnioski o ubój sanitarny w przypadku, gdy ASF jeszcze nie stwierdzono w danym gospodarstwie, nie wpłynęły dotąd do inspekcji weterynarii. Ale przyznaje, że sytuacja staje się napięta. Liczba przypadków ASF w powiecie chełmskim ostatnio na tyle wzrosła, że inspektorzy biorą nawet pod uwagę, że hodowcy sami mogliby wywoływać ogniska ASF, aby mieć już problem z głowy.

– Pojawiła się taka hipoteza, bo trochę dużo ognisk w ostatnim czasie u nas, ale żadne postępowanie w tym kierunku nie jest prowadzone – mówi A. Lis. – Dlatego tak ważna jest bioasekuracja. Jeśli rolnicy nie dopuszczą, aby dochodziło do rozprzestrzeniania wirusa, to my nie będziemy musieli rozszerzać stref ochronnych i wprowadzać kolejnych restrykcji.

Złe się nałożyło

Zarówno inspektorzy weterynarii i hodowcy mają już dość ASF i związanych z nim konsekwencji, kosztów i pracy. Wirus doprowadził do życiowych tragedii wielu mieszkańców regionu, w tym także powiatu chełmskiego, którzy wyspecjalizowali się w hodowli trzody chlewnej, zaciągając często na to ogromne kredyty. Gdy wybito ich stada, stracili źródło utrzymania i zostali z ogromnymi kredytami. Wypłata odszkodowań nie następuje od razu. Jeden z rolników z powiatu chełmskiego tak przeżył tę sytuację, że jego stan zdrowia się pogorszył i trafił do szpitala.

– Tak trudnej sytuacji u hodowców trzody chlewnej z pewnością jeszcze nie było. Ze względu na wirus ASF przeżywają tragedie – mówi Grzegorz Dudczak, dyrektor Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Chełmie. – Zdarzały się już fatalne lata, kiedy to przez złe warunki pogodowe straty w uprawach były dotkliwe. Ale faktem jest, że w tym roku nałożyło się na siebie kilka problemów, które bardzo utrudniają życie rolnikom. Należy tu wspomnieć także o niskich cenach skupu owoców. Wielu plantatorów mówi, że po prostu nie opłaca im się zbierać owoców.

W związku z ASF 19 czerwca br. Rada Powiatu Chełmskiego wysłała do ministra rolnictwa i rozwoju wsi apel m.in. o uproszczenie procedur związanych z ubojem gospodarczym na tzw. obszarach zapowietrzonym i zagrożonym, wprowadzenie rekompensat na wyrównanie cen pomiędzy rynkową a płaconą przez zakłady mięsne ze stref zagrożonych lub zapowietrzonych. Odpowiedź z ministerstwa jeszcze nie przyszła. (mo)