Plecionka Robinson Titan Power X9

Od kilku lat łowię tylko i wyłącznie na plecionki – nie ważne, czy jest to spinning, czy grunt. Przez ten czas przez szpule moich kołowrotków przewinęło się kilkanaście rodzajów lepszych i gorszych linek. Od początku tego sezonu testuję plecionkę Robinson Titan Power X9 i muszę przyznać, że jest to najlepsza linka, jaka dotychczas muskała przelotki moich wędek.

W przypadku tej linki nie ma miękkiej gry, ani kompromisów. Linka Titan Power X9, jak zresztą sama nazwa wskazuje, nie jest przeznaczona do lekkiego łowienia. Świadczą już o tym dostępne rozmiary – najmniejsza średnica tej plecionki to 0,14 mm, a najgrubsza to 0,25 mm. Co ciekawe, Robinson wytrzymałość swoich linek podaje używając maksymalnej wagi holowanej ryby. I tak w przypadku sznurka o przekroju 0,14 mm jest to wartość 17,5 kg. Ja Titan Powera X9 w rozmiarze 0,25 mm mam nawiniętego na kołowrotek Sashima FD 410, a zestaw ten służy tylko i wyłącznie do połowów metodą spinningową. Pewnie u wielu osób zdziwienie wzbudzi fakt używania tak grubej plecionki, ale na granicznym Bugu, gdzie łowię, nie ma miejsca na żadne kompromisy.

33 kg wytrzymałości zapewniają mi nie tylko niezbędny margines bezpieczeństwa w przypadku brania suma, ale też pozwalają na uwolnienie większości przynęt z zawad poprzez rozgięcie kotwiczki, czy haka. Gdy wabik zaklinuje się w inny sposób, plecionka albo rozgina agrafkę, albo pęka na węźle – nigdy nie zdarzyło mi się, żeby przerwała się w innym miejscu. Jest też i trzecia zaleta tak grubej linki. Otóż przy jiggowaniu pełni ona rolę spadochronu spowalniając opad. Poza tym jestem przyzwyczajony do łowienia „na grubo” i duże średnice plecionek w moim wędkarskim asortymencie to po prostu „must have”.

Dobra, teraz kilka słów o jej budowie. Normalnie bym o tym nie pisał, ale tym razem czuję się w obowiązku to zrobić, bo dzięki temu zrozumiecie, czemu ta linka zawdzięcza swoje niesamowite właściwości. Otóż powstaje ona z dziewięciu włókien Spectra Fibre, które produkuje amerykańska firma Honeywell. Jedno z nich stanowi rdzeń linki, a pozostałe osiem ciasno go oplata. Tak ciasno, że gołym okiem trudno jest pojedyncze włókna zauważyć. Dodatkowo plecionka jest pokryta warstwą śliskiego laminatu, który praktycznie do zera niweluje zjawisko mechacenia i chłonięcia wody oraz zapewnia świetny poślizg na przelotkach.

Dzięki temu Titan Power X9 jest niesamowicie cicha – niemal bezszelestna, nie plącze się, nie skręca oraz nie ogranicza zasięgu przynęty. Po kilku miesiącach użytkowania stwierdzam też, że jest to najsłabiej tracąca kolor plecionka, z jaką miałem do czynienia. Nieznacznie wyblakła po pierwszych kontaktach z wodą i od tamtej pory jej wygląd i tekstura w ogóle się nie zmieniają. W sprzedaży Titan Power X9 dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i zielonej. Szpula z zapasem 100 metrów linki kosztuje ok. 65 zł. Przy takich właściwościach jest to prawdziwa okazja.