Plotki mocniejsze od koronawirusa

Przez miniony tydzień nie pojawił się żaden nowy przypadek zakażenia koronawirusem w Chełmie i powiecie chełmskim. Za to strachu w szpitalu i „na mieście” narobił pijany 34-latek, który uciekł z oddziału zakaźnego. Były też plotki o śmierci jednego z zakażonych i zamkniętego, z powodu wirusa oczywiście, supermarketu.

Po nagłym wysypie chorych na Covid-19 sytuacja na oddziale zakaźnym chełmskiego szpitala uspokoiła się. Poza osobami, które trafiły tu kilkanaście dni temu, a wcześniej przebywały na kwarantannie po powrocie do Polski z zagranicy, nie było nowych przypadków zachorowań. Do minionej soboty na oddziale przebywało 25 pacjentów, z których 19 miało dodatni wynik na obecność koronawirusa. Większość z chorych przechodzi jednak zakażenie niemal bezobjawowo.

Chociaż służby medyczne i mieszkańcy powoli przyzwyczajają się do zagrożenia, to i tak strachu napędził im 34-latek, który uciekł z oddziału zakaźnego. Pijanego w sztok mężczyznę przywieziono do szpitala w miniony wtorek. Miał wysoką temperaturę, dlatego trafił na oddział zakaźny. Pobrano od niego wymaz do badań na obecność koronawirusa. Ale zanim przyszedł wynik, mało rozgarnięty pacjent uciekł z oddziału przez okno. Szpital powiadomił policję, która odnalazła delikwenta.

Oprócz uciekiniera poruszenie w Chełmie wywołały plotki o rzekomej śmierci starszego mężczyzny, chorego na Covid-19 i zamknięciu jednego z supermarketów spożywczych, w którym jeden z pracowników miał być nosicielem wirusa. Żadna z tych plotek nie potwierdziła się. (bf)