Po co daszek?

Dla jednych błahostka, dla innych utrapienie. Mieszkance jednego z bloków przy ul. Granicznej przeszkadza daszek nad balkonem sąsiadki. – Krople deszczu za głośno o niego tłuką – mówi nasza rozmówczyni. Sprawa będzie wyjaśniana na zebraniu wspólnoty.

Jedenastu mieszkańców bloku przy ul. Granicznej 4a postulowało w ubiegłym roku o daszki nad swoimi balkonami. Chodziło w większości o mieszkańców czwartych pięter, którym woda spływała na balkony. Ale taki postulat zgłosiła też osoba mieszkająca na parterze. Na walnym zgromadzeniu większość mieszkańców odniosła się do tego przychylnie i zagłosowała za budową daszków. Wykonano je w tym roku. Jednej z mieszkanek przeszkadza daszek u sąsiadki.
– Mam chorego męża, który potrzebuje spokoju i odpoczynku, a nie może spać, bo o daszek bębni deszcz – mówi nasza rozmówczyni. – Może i na czwartym piętrze zadaszenie jest potrzebne, ale na parterze? Poza tym daszek przymocowano do mojego balkonu. Zgłosiłam swoje obiekcje do administratora i zarządu wspólnoty. Chciałabym, aby ten hałas w jakiś sposób wyciszono albo daszek zdemontowano, ale jakoś nie ma odzewu.
Franciszek Onyszko z rady wspólnoty Graniczna 4a, a jednocześnie przewodniczący rady osiedla Dyrekcja Górna, zna sprawę.
– Ta pani zgłaszała nam ten problem, ale inni mieszkańcy nie skarżą się na żaden hałas – mówi Onyszko. – Decyzję o budowie daszków podjęto większością głosów podczas walnego zgromadzenia. Tak czy inaczej zajmiemy się tą sprawą podczas najbliższego zebrania wspólnoty. (mo)