Podejrzany o zabójstwo starosty wyjdzie na wolność?

Andrzej R., podejrzany o zamordowanie byłego starosty świdnickiego Wiesława Jaworskiego, nie przyznaje się do winy. Sąd na początku października rozpatrzy jego zażalenie na tymczasowe aresztowanie.


Wiesław Jaworski, pierwszy starosta świdnicki, został brutalnie zamordowany w czerwcu tego roku. Do zbrodni doszło nad Jeziorem Głębokie w powiecie lubartowskim. To właśnie tam 54-letni Andrzej R. w swoim domku letniskowym zorganizował przyjęcie z okazji narodzin wnuczki. Na „pępkowe” zaprosił trzech kolegów. Dwóch po kilku godzinach podziękowało za gościnę. Na działce zostali Andrzej R. i Wiesław Jaworski.
Następnego dnia rano policja otrzymała informację, że na działce znaleziono ciało mężczyzny. Zadzwonić po mundurowych miał sam Andrzej R. Najpierw podejrzewano, że Wiesław Jaworski został pobity przez nieznanych sprawców. Po pierwszych przesłuchaniach okazało się jednak, że dużo wskazuje na to, że to 54-latek zamordował swojego przyjaciela. Śledczy ustalili, że pomiędzy nim a byłym samorządowcem w pewnym momencie wywiązała się kłótnia. W jej trakcie doszło do rękoczynów. Oględziny wykazały, że na ciele (twarzy, szyi, klatce piersiowej) denata znajdowały się liczne obrażenia, co wskazywało, że mężczyzna przed śmiercią był bity pięścią lub tępym narzędziem.
Podejrzany Andrzej R. nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Utrzymuje, że nie pamięta, co dokładnie stało się w nocy z 17 na 18 czerwca. Mało tego. Kiedy prokuratura zawnioskowała o przedłużenie aresztu, złożył zażalenie na tę decyzję. Chce wyjść na wolność. Sąd Apelacyjny w Lublinie ma dwa tygodnie na rozpatrzenie tego zażalenia.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Lubartowie, którzy zajmują się sprawą zabójstwa byłego starosty w dalszym ciągu czekają na opinię biegłych i wyniki specjalistycznych badań. Do sprawy wrócimy. (mg)