Podejrzenie padło na szpitalną księgową

Ponad 70 tys. zł wyparowało z kont Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej przy włodawskim szpitalu. Wszystko wskazuje na to, że pieniądze trafiły do kieszeni Anny Z., byłej księgowej lecznicy. Porządkowanie dokumentacji jeszcze trwa i nie wiadomo, czy „manko” jeszcze się nie powiększy. Bacznie na swoje księgi finansowe patrzą teraz w Stowarzyszeniu Przyjaciół Ziemi Włodawskiej i hospicjum, gdzie Z. pełniła funkcję skarbnika.

 

Malwersacje finansowe Anny Z. wyszły na jaw, gdy księgowa ciężko zachorowała. Gdy dyrekcja włodawskiego szpitala niedawno zatrudniła nową księgową, ta wkrótce po rozpoczęciu pracy złapała się za głowę. Okazało się bowiem, że w Pracowniczej Kasie Zapomogowo-Pożyczkowej, z której korzystał personel szpitala, znikło ok. 73 tys. zł. Wszystko wskazuje na to, że pieniądze trafiły do kieszeni osoby, która trzymała nad nimi pieczę, czyli do księgowej włodawskiego szpitala, Anny Z. – Ta pani była wybrana przez pracowników do Zarządu PKZP i miała odpowiadać za jej finanse – mówi Teresa Szpilewicz, dyrektor włodawskiego szpitala. – Z powodu przedłużającej się choroby pani Anny Z. podjęto proces przekazywania dokumentacji księgowej nowej osobie i w ten sposób nieprawidłowości ujrzały światło dzienne. Porządkowanie dokumentacji jeszcze trwa, więc trudno powiedzieć, jaki będzie ostateczny wynik kontroli – wyjaśnia dyrektor.

Reakcja na takie rewelacje była natychmiastowa. W ubiegłym tygodniu starosta, Andrzej Romańczuk zlecił przeprowadzenie specjalnego audytu, który sprawdzi, czy pani Z. nie dopuściła się więcej malwersacji. Co prawda dyrekcja szpitala nie zgłosiła jeszcze sprawy organom ścigania, ale to tylko kwestia dni.
Z niepokojem na swoje finanse patrzą teraz zapewne władze Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Włodawskiej, gdzie Anna. Z. pełniła funkcję skarbnika. Podobne nastroje panują we włodawskim hospicjum, gdzie była ksiegową… (bm)