Pogadali z… krzesłami

Miejsca zarezerwowane dla przedstawicieli ratusza i rady miasta pozostały puste

Mieli rozmawiać i spierać się na argumenty, a stało się inaczej. Mowa o zaplanowanym na ubiegłą środę wspólnym posiedzeniu Komisji Infrastruktury i Środowiska Rady Powiatu oraz Komisji Strategii i Rozwoju Gminy Miejskiej Świdnik. Pojawili się na nim przedstawiciele powiatu, ale zabrakło radnych z miasta. Burmistrz też nie przyszedł. – To dowód na to, że miejskich radnych i burmistrza rządzących Świdnikiem tak naprawdę nie interesują inwestycje, tylko zabawa w politykę – komentuje J. Osina z zarządu powiatu.


Tak jak zapowiadaliśmy przed tygodniem, radni z Komisji Infrastruktury i Środowiska Rady Powiatu zaprosili na ubiegłą środę (22 listopada) burmistrza Świdnika i radnych Komisji Strategii i Rozwoju Gminy Miejskiej Świdnik na wspólne posiedzenie. Mieli rozmawiać o współpracy w kwestiach inwestycji realizowanych na terenie miasta w nawiązaniu do niedawnego apelu, w którym Rada Miasta zarzuciła staroście „nieetyczne praktyki”, polegające na przewlekaniu rozpatrywania pozwoleń na budowę składanych przez miasto, a tym samym na blokowaniu miejskich inwestycji. Na środowym spotkaniu pojawili się radni i zarząd powiatu oraz urzędnicy Starostwa Powiatowego odpowiedzialni za wydawanie pozwoleń budowlanych. Z miasta nie przyszedł nikt.
– Ubolewam nad tym, że miejsca zarezerwowane dla pana burmistrza i miejskich radnych pozostały puste. Może nie chcieli poznać prawdy. Martwię się o to, co będzie dalej. To też potwierdza, że apel był politycznym zabiegiem, a jego narracja miała niewiele wspólnego z rzeczywistością. Sądziliśmy, że to wspólne posiedzenie komisji coś wniesie, bo chyba nie ma lepszego rozwiązania, niż usiąść i merytorycznie rozmawiać. Pan burmistrz i radni stracili szansę na to, aby poznać, jakie błędy popełniają, jakie elementy trzeba naprawić i jakie kierunki obrać. Nie rozumiem tego podejścia, bo tracą na tym mieszkańcy – mówi Dariusz Kołodziejczyk, starosta świdnicki.
Jakub Osina, członek zarządu powiatu świdnickiego, również uważa, że absencja miejskich radnych na komisji jest najlepszym dowodem na to, że wystosowany kilka tygodni temu apel do starosty był polityczną grą.
– Nie jestem rozczarowany brakiem obecności radnych – mówi Osina. – Jestem smutny, bo spełniły się moje przypuszczenia, że radni miejscy bawią się w politykę – i tę najgorzej rozumianą – a nie interesują ich inwestycje. Byliśmy przygotowani do omówienia każdego dokumentu, każdego pozwolenia czy zgłoszenia na budowę, byliśmy przygotowani na rozmowę o planach zagospodarowania przestrzennego, na rozmowę o terminach. Radni miejscy nie podjęli rękawicy: nie chcieli rozmawiać na sesji, nie chcieli przyjść na komisję. Można powiedzieć, że stchórzyli. To przykre, bo ich obowiązkiem jest rozmawianie o gminnych inwestycjach, a tym bardziej, jeśli są one źle przygotowywane.
W dniu zaplanowanego posiedzenia komisji radnych, niedługo przed rozpoczęciem obrad, do starosty dotarło pismo z Urzędu Miasta, w którym wyjaśniono, że ani miejscy radni, ani burmistrz nie pojawią się na spotkaniu.
– W tym piśmie pan burmistrz zaprasza mnie na spotkanie 28 listopada. Od razu zadzwoniłem do burmistrza i powiedziałem, że tego dnia akurat nie mogę przyjść. Pan burmistrz zaprosił mnie więc do siebie 1 grudnia. Oczywiście pójdę na tę rozmowę i na pewno ponownie zaproszę burmistrza, aby pierwszy raz w tej kadencji zechciał do nas przyjść i rozmawiać o problemach – dodaje Kołodziejczyk.
Radni miejscy, tłumacząc swoją nieobecność na komisji, przyznają, że wspólne posiedzenie może i miałoby sens, ale powinno odbyć się wcześniej, a nie wówczas, kiedy apel został już przyjęty. – „Dzisiaj inicjatywa ta może być odebrana jako odpowiedź polityczna, czego absolutnie chcielibyśmy uniknąć”– piszą radni miejscy w odpowiedzi na zaproszenie powiatu.
– Dziękujemy za to zaproszenie, ale ono miałoby sens przed przyjęciem apeleu. Na tę chwilę nie są prowadzone żadne wspólne inwestycje powiatu i gminy. Podczas takiej komisji zapewne dyskutowalibyśmy o zakończonych postępowaniach, na które nie mamy już wpływu. Posiedzielibyśmy, posłuchali, ale nic by z tego nie wynikło. Apel był potrzebny i mamy nadzieję, że w przyszłości, gdyby zdarzyły się wspólne przedsięwzięcia, ta współpraca będzie układać się lepiej. Z tego co wiem, pan burmistrz Waldemar Jakson zaprosił na 1 grudnia pana starostę. Będą rozmawiać m.in.  o ważnych inwestycjach, a w przyszłym roku będzie ich dużo – mówi  Marcin Dmowski, przewodniczący Klubu Radnych Rodzina i Prawo.
Janusz Królik, przewodniczący Rady Miasta Świdnik, dodaje, że mniej więcej półtora roku temu radni miasta i powiatu spotkali się na wspólnym posiedzeniu. Obrady te nie przyniosły jednak oczekiwanych skutków.
– Rozmawialiśmy wówczas o współpracy między samorządami, ale jak widać nie przyniosło to efektów. Teraz doszliśmy do wniosku, że te rozmowy niewiele wniosą. Możemy tylko apelować i nasz apel był zachętą, aby starosta zmobilizował swoich pracowników do lepszej współpracy. Z naszej strony ona jest. Objawia się tym, że bez zbędnych ceregieli podejmujemy uchwały, które kierują środki finansowe na zadania powiatu. Nie może i nie powinno być tak, że kiedy w złożonej przez miasto dokumentacji pojawiają się drobne uchybienia, które można usunąć w kilka dni, powiat informuje o tym w ostatnim terminie, a całą procedurę trzeba zaczynać od nowa. Naszym wspólnym i nadrzędnym celem powinno być dobro mieszkańców, a takie zagrywki polityczne nie powinny mieć miejsca – kończy przewodniczący. (w)