Pogranicznicy skubali

Meldują się u rodziny, znajomych, gdziekolwiek, aby tylko załapać się na jednorazowy zasiłek osiedleniowy i ryczałt z tytułu przeniesienia. Kwota do zgarnięcia jest niemała, dlatego skuszeni ekstra dodatkiem funkcjonariusze straży granicznej coraz częściej okradają własną firmę. Prokuratura sprawdza oszustów.

Do Sądu Rejonowego w Chełmie trafił niedawno akt oskarżenia przeciwko Krystianowi K. z Wierzchowin (gmina Siennica Różana). 33-letni funkcjonariusz straży granicznej z placówki w Białej Podlaskiej został oskarżony o to, że – działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – doprowadził komendę do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 9 600 złotych. Sytuacja miała mieć miejsce w styczniu ubiegłego roku. Obrotny funkcjonariusz odkrył sposób na szybką kasę bez zbędnego wysiłku – okłamał przełożonych, że przeniósł się z rodzinnych Wierzchowin do miasta, w którym pracuje. Na podstawie wewnętrznych przepisów Straży Granicznej dotyczących podróży służbowych, przesiedlenia lub delegowania, przysługiwały mu w takiej sytuacji zasiłek osiedleniowy i ryczałt z tytułu przeniesienia. Pogranicznik złożył wniosek o wypłatę dodatku, ale miał pecha, bo Biuro Spraw Wewnętrznych SG odkryło prawdę, a ośrodek zamiejscowy w Chełmie lubelskiej prokuratury okręgowej wszczął śledztwo w tej sprawie. Za oszustwo K. grozi teraz od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Chełmscy śledczy przyznają, że tego typu sytuacje są niemal nagminne. Młodzi pogranicznicy z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej celowo zmieniają adres zameldowania, aby tylko wyłudzić od komendanta pieniądze z tytułu przesiedlenia. W ubiegłym tygodniu do Prokuratury Rejonowej w Chełmie wpłynęły materiały dotyczące kolejnych podejrzanych o oszustwo młodych funkcjonariuszy SG. (pc)