Policjant jednak zgwałcił?

Piotr S., policjant z prewencji, jest oskarżony o gwałt na ponad dwa razy młodszej od siebie dziewczynie. Choć on zaprzecza, są dowody na jego ohydne czyny względem 20-latki. W przeszłości był oskarżony o nękanie i przekroczenie uprawnień, a także grożenie bronią kobiecie, ale sąd oczyścił go z wszelkich zarzutów. Czy tym razem będzie tak samo łaskawy?

Do gwałtu miało dojść 7 października 2018 roku w miejscowości Chruślina-Kolonia pod Opolem Lubelskim. Piotr S. (46 lat) i jego ofiara (20-letnia wówczas dziewczyna z gminy Rejowiec) byli na imprezie ze wspólnymi znajomymi. Dziewczyna wiedziała jedynie, że S. jest policjantem, ale nie ponadto. Na swoje nieszczęście, wpadła mu w oko. Po jakimś czasie, wykorzystując ustronne miejsce i fakt, że są sami, S. przytrzymał i wykorzystał 20-latkę.

Początkowo dziewczyna nie chciała nikomu mówić o ohydnych czynach, jakich dopuścił się Piotr S. Jednak jej koleżanka nie mogła na to pozwolić. 10 października do policji wpłynęło anonimowe zgłoszenie o tym, że jeden z funkcjonariuszy Oddziału Prewencji Policji w Lublinie dopuścił się gwałtu. Jeszcze tego samego dnia o sprawie dowiedziało się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji.

11 października Piotr S. został zatrzymany i doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie. Usłyszał zarzut, ale nie przyznał się do winy. Złożył natomiast obszerne wyjaśnienia na temat własnej wersji wydarzeń tamtego wieczoru. 13 października, na wniosek prokuratora podejrzany trafił do aresztu tymczasowego, a z uwagi na kaliber sprawy szybko przejęła ją Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Po skonfrontowaniu stanowisk Piotra S. i jego ofiary oraz po zasięgnięciu opinii biegłych śledczy zmienili status mężczyźnie z podejrzanego na oskarżonego.

Do Sądu Rejonowego w Opolu Lubelskim trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko Piotrowi S. Za doprowadzenie pokrzywdzonej przemocą do obcowania płciowego grozi mu nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

Już raz kończył karierę. Jak będzie teraz?

Od razu po tym, jak wiadomość o ohydnych czynach policjanta dotarła do komendy, Piotr S. został zawieszony w obowiązkach służbowych. Wobec policjanta wszczęto również postępowanie dyscyplinarne oraz administracyjne w kierunku wydalenia go ze służby. 26 października został zwolniony. Choć nie było bezpośredniego związku między gwałtem na dziewczynie z gminy Rejowiec a jego pracą, to wiadomo, że w przeszłości S. przekraczał uprawnienia i wykorzystywał swoją pozycję, by nękać kobiety propozycją seksu.

W 2009 roku, jako policjant drogówki, S. zatrzymywał na trasie kobiety, nagabywał je i żądał od nich numeru telefonu. Te, które ulegały, były potem nękane setkami SMS-ów (jednej wysłał ponad 400), w których policjant składał „gorące propozycje”. Jedna z nich zgłosiła sprawę policji. Zaraz potem namierzono 3 inne ofiary żigolaka w mundurze. Prokurator postawił mu zarzuty przekroczenia uprawnień i kierowania gróźb, uznając, że wykorzystywał mundur do zdobywania kolejnych partnerek seksualnych.

Trzy lata później sąd uniewinnił S. W opinii sędziego, spotykając się z kobietami, nie działał jako funkcjonariusz publiczny, poza tym nie można było mówić o zmuszaniu pań do udostępnienia mu własnego numeru telefonu – działo się to za obopólną zgodą. Za zasadne sąd uznał jedynie oskarżenie S. o groźby (jednej z kobiet policjant przystawił przedmiot przypominający broń, strasząc, że ją zabije, jeśli powie komukolwiek o ich „relacjach”) i skazał go na karę więzienia w zawieszeniu i grzywnę. Piotr S. odwołał się, a sąd apelacyjny oczyścił go z zarzutów. Prawomocnie uniewinniony po uprzednim wydaleniu ze służby wrócił do pracy w KWP, trafiając z drogówki do prewencji. (pc)