Pomnik potrzebny czy nie?

Najbliższa, czwartkowa, sesja rady miasta da odpowiedź, czy w Lublinie powstanie pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich. Konstrukcja nie nawiązywałaby do tragedii smoleńskiej, a do „małżeńskiego ciepła” pary prezydenckiej.


Projekt uchwały wyrażającej zamiar wzniesienia pomnika zgłosiła do ratusza trójka radnych PiS: Małgorzata Suchanowska (przewodnicząca komitetu budowy pomnika), Zdzisław Drozd i Piotr Popiel.

Postacie pary prezydenckiej miałyby być wykonane z brązu, a kamienie i stopnie schodów od dołu z granitu. Na wizualizacjach para prezydencka siedzi na kamiennym bloczku-ławce, który swym kształtem (patrząc z góry) przypomina granice Polski. Pomnik w części ze schodkami znajdowałby się na trawniku, a w części na płytach chodnika przy Centrum Kultury.

Czym radni uzasadniają potrzebę wzniesienia pomnika? – „Wynika z potrzeby upamiętnienia osób, które poprzez swoją działalność położyły znaczące zasługi na polu służby państwu. Wypełniając obowiązek przywracania pamięci o Polakach zamordowanych przez Sowietów w Katyniu, sami oddali życie pod Smoleńskiem. Tamte wydarzenia uświadomiły społeczeństwu Polski, a także naszego miasta, że oprócz rozlicznych zasług prezydenta Lecha Kaczyńskiego na rzecz polskiej państwowości i praworządności, Maria i Lech Kaczyńscy byli kochającym się małżeństwem” – czytamy w uzasadnieniu projektu uchwały. Pomnik wieńczyłby podpis „Z miłością szli przez życie, w sercach mając Polskę”.

Radni chcą, by budowę pomnika sfinansowano ze zbiórek społecznych od darczyńców. CH