Pomoc utknie w wąskim gardle

Mieszkańcy ulicy Kasztanowej w Nowym Krępcu (pow. świdnicki) skarżą się, że drogi dojazdowe do ich posesji są zbyt wąskie. Jak tłumaczą, w razie zagrożenia np. wóz straży pożarnej, nie będzie w stanie tu wjechać.


3 stycznia wieczorem świdniccy strażacy otrzymali wezwanie na ul. Kasztanową w Nowym Krępcu (gm. Mełgiew). Jak wówczas informowaliśmy, doszło tam do pożaru sadzy w kominie. Po publikacji tej wzmianki skontaktowali się z nami właściciele nieruchomości, w której pożar miał miejsce. Jak wyjaśniali, jego przyczyną nie była sadza, a zwarcie instalacji elektrycznej.
Okazało się również, że strażacy, by ugasić ogień, biegli do domu od głównej ulicy z gaśnicami w dłoniach. Powód? Droga dojazdowa do tej i kilku innych posesji jest bardzo wąska. Właściciele są przekonani, że gdyby do pożaru doszło pod ich nieobecność i ogień objąłby większą część domu, strażacy nie byliby w stanie zajechać pod dom wozem bojowym. Obawy czytelników przekazaliśmy wójtowi gminy Mełgiew. W rozmowie z nami Ryszard Podlodowski zapewnił, że zna problem i zastanawia się, jak go rozwiązać.
– Te drogi dojazdowe do posesji są rzeczywiście bardzo wąskie – przyznaje wójt – Nie spełniają norm i duży samochód może mieć problem, by tam się zmieścić, choć nie zawsze, bo przecież ludzie tam się budują i wjeżdża tam ciężki sprzęt. Moi poprzednicy zaprojektowali to tak, nie inaczej i jedyne, co nam pozostaje, to rozmawiać z właścicielami działek przylegających do drogi, czy nie zechcieliby ich niewielkich części odsprzedać gminie. Zapewne nie będzie to łatwe, bo z każdym trzeba będzie pertraktować oddzielnie.
Wójt zapewnia, że wraz z radnymi będzie szukał rozwiązania kłopotu.
– Dobrze, że w tym przypadku nic się nie stało. Ludzkie życie i zdrowie są nie do przecenienia. Na pewno będziemy rozmawiać na ten temat. Rada gminy też będzie musiała wyrazić zgodę na ewentualne odkupienie działek. Bez tego nie możemy nic zrobić – kończy wójt Mełgwi. (w)