Pościg za nożowniczką

Wychodzi na to, że ona jest dość rozrywkową kobietą, a jemu to nie pasowało. Gdy wypomniał swojej partnerce wychodne na całe noce, wpadła w szał i sięgnęła po nóż. Po wszystkim uciekła z domu.

„Nie będziesz mi mówił, co mam robić” – 34-latka z os. Koniczynka miała wybuchnąć po tym, jak jej młodszy partner (29 lat) próbował ograniczyć jej nocne wypady ze znajomymi. Zresztą nie ma się chłopakowi co dziwić – jego sympatia podpadła chociażby ostatnio, urządzając w czasie epidemii ognisko z kolegami, co skończyło się interwencją policji i mandatem do zapłaty. Najwyraźniej jednak nie nauczyło to dziewczyny pokory. Faktem jest natomiast to, że swoimi wyrzutami o nocne eskapady i imprezy 29-latek do tego stopnia rozwścieczył swoją dziewczynę, że ta postradała zmysły.

10 kwietnia, około południa, w amoku 34-latka chwyciła ze stołu butelkę i rozbiła ją na głowie swojego partnera. Na tym jednak nie poprzestała – opętana szałem i wciąż pijana sięgnęła za kuchenny nóż i dźgnęła mężczyznę w nogę. Gdy dotarło do niej co zrobiła, odrzuciła narzędzie i uciekła z domu.

Po telefonie na 112 policjanci włączyli „koguty” na dachach radiowozów i ruszyli w pościg za uciekinierką. W tym czasie 29-latek trafił do szpitala, ale na szczęście rany okazały się niegroźne. Jeszcze tego samego popołudnia 34-latka została zatrzymana i osadzona w policyjnym areszcie. Badanie alkomatem wykazało u niej 1,5 promila alkoholu. Po wytrzeźwieniu zostały jej przedstawione zarzuty uszkodzenia ciała swojego chłopaka (rozstrój zdrowia poniżej 7 dni). Grozi jej grzywna, ograniczenie wolności lub do dwóch lat więzienia. (pc)