Pospolite ruszenie na pomoc sąsiadom

– Dzięki pani Monice odzyskałam wiarę w ludzi – wzrusza się pani Joanna, która dzięki pomocy wolontariuszki „Szlachetnej paczki” i połączonych sił Urzędu Gminy w Woli Uhruskiej oraz mieszkańców Bytynia będzie miała spokojne, ciepłe, i co najważniejsze, suche święta. Mieszkająca ze schorowaną babcią kobieta ma teraz nowy dach nad głową. – Do dziś nie mogę uwierzyć, że spotkało mnie takie szczęście – mówi.
Pani Joanna mieszka wraz z 92-letnią, schorowaną babcią w Bytyniu (gm. Wola Uhruska). Jeszcze kilka tygodni temu ich mały domek groził zawaleniem – z dziurawego dachu woda lała się strumieniami do środka, w opłakanym stanie był komin i ściany. Kobiety utrzymujące się z niewielkiej renty babci i jeszcze mniejszego zasiłku opiekuńczego pani Joanny przywykły do takiego stanu rzeczy. Iskierka nadziei na odmianę losu pojawiła się kilka tygodni temu. Wolontariuszka „Szlachetnej paczki”, pani Monika zwróciła się do radnego z Bytynia, Tadeusza Pawłowskiego o wskazanie najbardziej potrzebujących rodzin. Wśród nich była właśnie pani Joasia i jej babcia. – Panie mieszkały w katastrofalnych warunkach. Dach z eternitu był dziurawy jak sito, a ściany i komin groziły zawaleniem – mówi Pawłowski. – Faktycznie, to, co zastałam w tym domu przeraziło mnie – opowiada pani Monika. – Na podłodze nie było wolnego przejścia, bo wszędzie stały miski i miednice, do których ściekała woda z dziurawego dachu. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam, więc od razu swoje kroki skierowałam do Urzędu Gminy w Woli Uhruskiej, by ratować tym paniom życie – dodaje wolontariuszka. Reakcja urzędników była natychmiastowa. Jeszcze tego samego dnia wicewójt udał się na wizję lokalną do domu pani Joanny i zdecydował o przyznaniu pomocy celowej. – Wyasygnowaliśmy na ten cel 3,5 tys. zł. Za pieniądze te kupiliśmy blachę, wkręty i gwoździe. Mieliśmy zgromadzone trochę drewna, więc wszystko to zawieźliśmy do domu pani Joanny, a trzech pracowników gminnych, którzy mieli pojęcie o budowlance, za darmo pracowało przy wymianie poszycia – wyjaśnia Leszek Jóźwiak, zastępca wójta. Panom tym do pomocy ruszyli też sąsiedzi pani Joanny – Tadeusz Pawłowski, Zbigniew Pręciuk, Daniel Głąb, Stanisław Kusiak, Piotr Kustroń. Dziś poszycie dachu na głównej części budynku jest już zmienione. Odnowiono też komin, a na pokrycie czeka już tylko mała przybudówka. – Wiele dni płakałam, nie mogąc uwierzyć, że po świecie chodzą jeszcze tak wspaniali ludzie jak pani Monika – mówi pani Joanna. – To dzięki niej będziemy miały z babcią suche i spokojne święta. Chcę też serdecznie podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w ten remont. Nie mam słów, by wyrazić im swoją wdzięczność. (bm)