Posterunek coraz droższy

Już nie 55 a 120 tys. zł gmina Wola Uhruska musi wyłożyć, by reaktywować posterunek policji. Taką informację na ostatniej sesji przedstawił wójt i poprosił radnych, by w głosowaniu intencyjnym wyrazili swoje zdanie w tej sprawie. Tylko jedna osoba przystała na takie warunki i ostatecznie stanęło na tym, że radni „zaklepują” na ten cel 55 tys. zł i „niech się dzieje wola nieba”.

Władze gminy Wola Uhruska od kilku miesięcy „chodzą” za przywróceniem tamtejszego posterunku policji. Wielkim orędownikiem reaktywacji jest też wójt Jan Łukasik, który na jednej z poprzednich sesji przedstawił radnym plan. Miał on polegać na wspólnym (wraz z KWP Lublin) partycypowaniu w kosztach remontu budynku po byłym posterunku tak, by dostosować go do potrzeb policji. Według wyliczeń wójta owo dostosowanie miało kosztować 110 tys. zł, z czego połowę miała dołożyć KWP Lublin, a drugie 55 tys. zł miały pochodzić z budżetu samorządu. Choć teraz wkład gminy wywindował się do 120 tys. zł, wójt stwierdził, że mimo tego on i tak pozostanie gorącym zwolennikiem reaktywacji posterunku i poprosił radnych, by swoje zdanie wyrazili w głosowaniu intencyjnym. Za wyłożeniem 120 tys. zł opowiedział się tylko jeden radny. Reszta pomysłu nie poparła. W takiej sytuacji radny Antoni Linde zaproponował, by w budżecie zaklepać pierwszą kwotę zabezpieczoną na ten cel, tj. 55 tys. zł i większość pomysł ten poparła, co nie spodobało się największemu przeciwnikowi posterunku w Woli Uhruskiej – Mariuszowi Karpowiczowi. – 99 procent mieszkańców nie chce tu policji – argumentował radny. Nie wiadomo, skąd takie dane znalazły się w posiadaniu Karpowicza, ale na jego korzyść przemawia jeden, bardzo mocny argument – statystyka. Otóż gmina Wola Uhruska jest najbezpieczniejszym miejscem nie tylko w powiecie, ale i pewnie w całym województwie. W ostatnich latach policjanci nie zanotowali tu żadnych, poważnych przestępstw, a wypadki drogowe można policzyć na palcach jednej ręki. (bm)