Powiatowym jak prywatnym

Kilkadziesiąt tysięcy oszczędności, gospodarstwo wycenione na 3 mln zł, ponad 100 tys. zł corocznie dochodu i ponad 80 tys. zł dopłat do ziemi – to oficjalne dane z oświadczenia majątkowego starosty chełmskiego Piotra Deniszczuka z PSL. Naprawdę starosta musi wykorzystywać służbowy samochód, żeby jechać z żoną do sanatorium?

Artykuł o wypadzie starosty chełmskiego Piotra Deniszczuka i jego żony Zdzisławy do sanatorium służbowym samochodem powiatu wywołał spore poruszenie wśród naszych Czytelników. W redakcji rozdzwoniły się telefony z komentarzami, że czegoś podobnego jeszcze nie widzieli. A najbardziej zniesmaczyło ich to, że tak majętna rodzina łakomi się na publiczne, chociaż do kurortu mogliby sobie pojechać nawet wynajętą taksówką.

Rzeczywiście, patrząc na oświadczenie majątkowe, które składają co roku, Deniszczukowie raczej do biednych nie należą. Starosta szczyci się swoim 150-hektarowym gospodarstwem, które wycenił na 3 mln zł. Piąty rok z rzędu pobiera pokaźne wynagrodzenie starosty (ponad 100 tys. zł za ubiegły rok) i spore dopłaty do ziemi (80 tys. zł za ubiegły rok). Pokaźną pensję ma też jego żona Zdzisława, która jesienią została wójtem Wierzbicy. I pomimo tego, zamiast pojechać na urlop własnym samochodem, wolą brać auto z urzędu.

Nawet nam, chociaż już raz przyłapaliśmy starostę na korzystaniu ze służbowego auta podczas urlopu, trudno było uwierzyć, że mógł zabrać samochód na trzy tygodnie. Na nic się zdały wysiłki, by ukryć wyjazd, zostawiając na parkingu przy gmachu auto, z którego korzysta na co dzień (KIA Optima). Po urzędzie, a później w znacznie szerszych kręgach szybko rozeszła się informacją, że starosta wziął rzucający się mniej w oczy samochód wydziału infrastruktury. Sprawę ostro komentowali samorządowcy na oficjalnych uroczystościach, m.in. otwarciu posterunku policji w Rejowcu Fabrycznym.

Ale najciekawsze jeszcze przed nami. Powiatowi urzędnicy, co wcale nas nie dziwi, nie wiedzieli, jak wytłumaczyć się z korzystania samochodu przez starostę. I czekali, aż ten wróci z sanatorium. W piątek, gdy już Deniszczuk przyjechał do powiatu, zaczęło się rozliczanie urzędników i szukanie „zdrajcy”, który wyniósł informację. A plotka mówi też, że sama umowa użyczenia samochodu miała być fabrykowana już po powrocie starosty z kurortu.

O to, gdzie jest KIA Ceed, pytaliśmy urzędników powiatu już 26 listopada. Ci potrzebowali prawie dwóch tygodni na lakoniczną odpowiedź. Można się domyślać dlaczego? 6 grudnia odpisali, że starosta ma w dyspozycji samochód wydziału infrastruktury od 20 listopada, bo 21 listopada reprezentacyjna KIA Optima miała przejść przegląd serwisowy.

I chociaż nie pytaliśmy o to dodali, że starosta w dniach 28-29 listopada zaplanował uczestnictwo w XLIII Ogólnopolskim Konkursie Jakości Prac Scaleniowych Zorganizowanym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie, gdzie powiat chełmski otrzymał I miejsce i wyróżnienie za scalenia gruntów. Tyle że na uroczystości, co widać doskonale na fotorelacji z imprezy, to wicestarosta Jerzy Kwiatkowski odbierał dyplom.

Ale najciekawsze, że pod odpowiedzią do redakcji podpisał się dyrektor wydziału infrastruktury Marek Bedliński. Czyżby wicestarosta, członkowie zarządu ani sekretarz, którzy reprezentują powiat podczas nieobecności starosty, nie chcieli tłumaczyć się za Deniszczuka? Wcale nas nie to nie dziwi. Każdy, kto da się wciągnąć w podpisywanie wątpliwych dokumentów, których obieg w urzędzie nie jest przypadkowy, kręci bat także na siebie. Za to grozi odpowiedzialność karna. A kłamstwo, jak głosi stare porzekadło, ma bardzo krótkie nóżki i wcześniej czy później wyjdzie na jaw.

Czekamy teraz na to aż starosta pokaże nam umowę na użyczenie samochodu, jeśli taka została sporządzona i chcemy nadal dowiedzieć się, jakie poniósł koszty w związku z wypożyczeniem samochodu powiatu. A o to, czy w ogóle jest taka możliwość, zapytaliśmy także biuro prawne Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego i Regionalną Izbę Obrachunkową. Do sprawy oczywiście wrócimy. (bf)