Prawnik-nożownik na wolności

Znęcał się nad nią, bił teleskopową pałką i próbował zasztyletować, a ona wstawiła się za nim przed sądem. Oskarżony o usiłowanie zabójstwa matki swojego dziecka wyszedł właśnie z aresztu. Będzie odpowiadał z wolnej stopy. Prokuratura nie zgadza się z decyzją sędziego i już przygotowuje zażalenie.

W ubiegły poniedziałek (13 marca) w Sądzie Okręgowym w Lublinie odbyła się rozprawa w procesie o usiłowanie zabójstwa 34-latki z Chełma. Oskarżonym jest mąż ofiary, Bartosz W., chełmski prawnik.
W lipcu ub. roku adwokat wpadł w szał po tym, jak w telefonie żony zobaczył wiadomości od kolegi z pracy. Wściekły, że żona przyprawia mu rogi (był przekonany, że romans kobiety trwa od blisko dwóch lat) przez kilka dni wyżywał się na niej, by dać kobiecie nauczkę. Szarpał, poniżał, wyzywał, bił pięściami, kijem od mopa, a nawet teleskopową pałką. Jego rodzice, którzy mieszkali z małżeństwem i ich małym dzieckiem w tym samym domu (na parterze), wiedzieli, że od kilku dni ich syn zachowuje się agresywnie. Mimo to nic nie zrobili. Niecały tydzień później, kiedy małżonkowie zostali w domu sami (rodzice W. pojechali z wnuczkiem nad jezioro), mężczyzna pił alkohol. W. w dalszym ciągu (mimo wcześniejszych obietnic żony o zakończeniu romansu) nie mógł przeboleć zdrady. Między małżonkami doszło do kłótni, w trakcie której W. – zapalony myśliwy – najpierw dotkliwie pobił kobietę, aż wreszcie sięgnął po dwa myśliwskie noże. Miał grozić żonie, że ją oszpeci, po czym zadał jej dwa ciosy. Zamachnął się po raz trzeci, ale ostrze wbiło się we framugę drzwi. Zakrwawiona kobieta (miała dwie rany kłute o głębokości 8 cm zadane w okolice podobojczykowe po prawej stronie oraz lędźwiowe z lewej strony) zdołała uciec z domu i schronić się w całodobowej aptece przy ul. Wołyńskiej. Przerażona farmaceutka wezwała policję. Kiedy mundurowi weszli do domu adwokata przy ul. 11 Listopada, wszędzie była krew.

Proces adwokata oskarżonego o usiłowanie zabójstwa odbywa się za zamkniętymi drzwiami. Wiadomo, że Bartosz W. nie przyznaje się do winy. Miał stwierdzić, że chciał jedynie postraszyć kobietę. Podczas poniedziałkowej rozprawy, gdy zeznawała ofiara,
W. został wyprowadzony z sali. A zaraz potem obrońca oskarżonego prawnika złożył wniosek o uchylenie aresztu.
– Sąd uwzględnił wniosek, umotywowany tym, że większość dowodów w sprawie już przeprowadzono. Poparła go sama pokrzywdzona, a oponował jedynie prokurator – tłumaczy mówi sędzia Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Ze względu na brak jawności postępowania sędzia nie ujawnia więcej szczegółów odnośnie argumentów pokrzywdzonej, ani samej rozprawy. Oskarżony o usiłowanie zabójstwa wyszedł już z aresztu i wrócił do domu. W opinii sądu mężczyzna nie powinien stanowić zagrożenia. Prokurator już zapowiedział, że złoży zażalenie. Kolejna rozprawa przewidziana jest na kwiecień. Oskarżonemu, który będzie odpowiadał z wolnej stopy, grozi nawet dożywocie. (pc)