Prawo serii?

Do trzech identycznych pożarów doszło jednego dnia, z czego do dwóch z nich w jednej miejscowości. W każdym przypadku paliła się sadza w kominie, ale w jednym domu ogień rozprzestrzenił się na dach, niszcząc go niemal doszczętnie.

W czwartek (21 listopada) włodawscy strażacy i ich koledzy z okolicznych OSP do interwencji wyjeżdżali aż trzykrotnie. W każdym przypadku paliła się sadza w kominie. Do dwóch pożarów doszło w Wołoskowoli (gm. Stary Brus). O ile pierwsze zarzewie udało się opanować szybko i praktycznie bez strat, to już nocny pożar domu jednorodzinnego należał do poważnych. – W akcji ratowniczej brały udział dwie jednostki z PSP we Włodawie oraz ochotnicy ze Starego Brusa i Wołoskowoli – mówi mł. bryg.

Waldemar Makarewicz z PSP we Włodawie. – Niestety, ogień zdążył rozprzestrzenić się na dach pokryty eternitem, więc straty w tym przypadku były duże – oszacowano je na 60 tys. zł. Najważniejsze jednak, że nikomu z domowników nic się nie stało – dodaje Makarewicz. Trzeci pożar sadzy w kominie miał miejsce w Kołaczach (gm. Stary Brus). W tym przypadku płomienie nie wyrządziły dużych szkód.

Strażacy apelują, by zadbać o drożność przewodów kominowych. Od ich stanu zależy nie tylko nasze zdrowie, ale też życie, więc nie oszczędzajmy na przeglądach tych instalacji. Pamiętajmy także, że brak takiego przeglądu może się wiązać z problemami z wypłatą odszkodowania w razie pożaru przez ubezpieczyciela. (bm)