Prezes winny, ale tylko pouczony

Pouczeniem zakończyło się policyjne postępowanie przeciwko prezesowi koła łowieckiego „Szpak”, który bez wymaganych zezwoleń woził ludzi na polowania. W sprawie zeznawało kilkunastu myśliwych i chociaż potwierdzili oni, że Andrzej Barczuk popełnił wykroczenia, prezes innej kary nie dostał.

Koło PZŁ Szpak z Woli Uhruskiej oraz niektórzy jego członkowie, na czele z prezesem Andrzejem Barczukiem, na naszych łamach gościli nie raz. Niedawno okazało się, że prezes popadł w konflikt z prawem. Za jednym zamachem popełnił aż trzy wykroczenia: kierował ciągnikiem rolniczym przewożąc osoby na przyczepie nieprzystosowanej do przewozu osób, przewoził ludzi nie mając do tego stosownych uprawnień oraz naraził na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia swoich pasażerów.

Oczywiście wszystko działo się podczas polowania. Prezes kierował ciągnikiem, do którego była podczepiona przyczepa, na której siedzieli inni myśliwi. O wykroczeniu popełnionym przez Barczuka włodawską policję zawiadomił skonfliktowany z nim Jerzy Walczuk. W lipcu policyjne postępowanie w tej sprawie zostało zakończone. Policjanci stwierdzili, że Barczuk popełnił zarzucane mu wykroczenia, ale nie skierowali do sądu wniosku o ukaranie, tylko zakończyli je pouczeniem. – Prezes od lat wozi myśliwych po drogach publicznych przyczepą. Co ciekawe, w tej sprawie zeznawało prawie dwudziestu myśliwych, którzy potwierdzili ten fakt, ale jak widać dla policji są równi i równiejsi. Niejeden zwykły obywatel słono by zapłacił za takie przewiny – dodaje nasz rozmówca. (bm)